AGEM new
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  styl życia  >  Current Article

Za pastorem Alzenau odkrywają historię Olszanicy

Przez   /   18/04/2021  /   No Comments

„Kroniki Alzenau – zapomniana historia Olszanicy”. Tak się nazywa strona na Facebooku, którą prowadzą w trójkę mieszkańcy tej wsi Ewelina i Marcin Karasińscy oraz Mateusz Wilk. Bazują głównie na 260-stronicowej kronice, którą w 1920 roku opublikował pastor tutejszej parafii ewangelickiej Friedrich Adolf Quellmalz.

Tłumaczą ją po kawałku, publikują archiwalne zdjęcia i mapy, uświadamiając mieszkańcom, że historia Olszanicy nie zaczęła się z przyjazdem polskich osadników. Ktoś wzniósł domy, w których zamieszkali. Ktoś dbał o kościół, w którym się modlą. Ktoś leżał na cmentarzu, na którym stanęły nagrobki ich bliskich. Ktoś wytyczył drogi i uprawiał tę samą ziemię.

Ewelina, Marcin i Mateusz korzystają z prywatnych zbiorów, gromadzonych latami pocztówek, fotografii, map i wydawnictw na temat Olszanicy. Szczególną wartość ma „Quellmalz Heimathuch der Evandelischen Kirchengemainde Alzenau” – kronika spisana sto lat temu przez pastora Friedricha Adolfa Quellmalza. Jej autor w przedmowie napisał: „Kiedy na początku lutego 1887 roku przyjechałem do parafii, aby zasiać tu ziarno słowa Bożego chciałem poznać jej serce, ale podobnie jak prawdziwy rolnik, któremu nie wystarcza znajomość górnej warstwy gleby, kopie w głąb, aby wiedzieć również o podglebie, tak chciałem uzyskać wgląd w przeszłość, w rozwój tej parafii, abym mógł zrozumieć co się stało z jej obecną ludnością i właściwie ją traktować.” Pastor Quellmalz wspomina, jak szczątkowe, niepełne informacje zachowały się w dokumentach i ile wysiłku włożył, by odtworzyć przeszłość Alzenau. Kronikę napisał dla parafian. „Niech każda osoba odnajdzie zrozumienie teraźniejszości w znajomości przeszłości. Nauczy się szanować ojcowską cząstkę z historii ojców i przez znajomość domu doprowadzi do radości z domu i prawdziwej miłości w domu, wtedy moja praca będzie miała najpiękniejszą płacę.”

Alzenau nazywa się dziś Olszanica. Nie ma ewangelików – jest katolicka parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pastor Quellmalz nie mógł się spodziewać, że sto lat później jego dzieło tłumaczyć i czytać będą zamieszkujący jego wieś Polacy.

Ewelina i Marcin Karasińscy są małżeństwem zafascynowanym historią swojego regionu. On to rodowity mieszkaniec Olszanicy, ona urodziła się i wychowała w sąsiedniej wsi. Mateusz Wilk dwa lata temu skończył studia na kierunku Mechanika i Budowę Maszyn na Politechnice Wrocławskiej, po czym wrócił w rodzinne strony. Choć obecnie mieszka w Bolesławcu, większość dzieciństwa upłynęło mu w Olszanicy. Nadal lubi spędzać tu swój wolny czas.

Realizując projekt „Kroniki Alzenau – zapomniana historia Olszanicy” nie chcą się ograniczać do przytaczania niemieckiej kroniki. Myślą np. o archiwizowaniu wspomnień aktualnych mieszkańców wsi. Ale przyznają, że bardzo by im się przydała pomoc kogoś, kto zna język niemiecki i mógłby ich bezinteresownie wspomóc w tłumaczeniach. Chętni do współpracy mogą się zgłaszać za pośrednictwem naszej redakcji lub poprzez profili „Kroniki Alzenau” na Facebooku.

Poniżej publikujemy rozmowę z Eweliną Karasińską, Marcinem Karasińskim i Mateuszem Wilkiem.

 

Skąd zainteresowanie historią Olszanicy?

Ewelina i Marcin: -Od dzieciństwa oboje uwielbialiśmy słuchać historii naszych Babć i Dziadków, którzy pochodząc z różnych stron Polski ale też i obecnej Ukrainy, spotkali się w powojennych latach na tzw. “ziemiach odzyskanych” Dolnego Śląska. Ich wspomnienia z czasów wojny, podróży na Zachód oraz pionierskiego życia w zupełnie nowym ustroju politycznym i na zupełnie nowym terenie z jakże odmiennymi uwarunkowaniami kulturowymi budziły w nas fascynację i ciekawość. Te opowieści oraz wszystko co nas otacza na co dzień ukształtowały w nas wrażliwość na spuściznę jaką pozostawili po sobie mieszkańcy tych terenów. Jesteśmy posiadaczami kolekcji pocztówek nie tylko z Olszanicy, ale również z terenu gminy Zagrodno oraz okolicznych miejscowości. Nasza historia zaczęła się całkiem prozaicznie, a mianowicie od kupna pierwszej pocztówki na aukcji internetowej. Możliwość posiadania części historii tego terenu, porównywania budynków, które jeszcze pozostały, umiejscowienie w terenie tych, których już nie ma, a nierzadko wkradanie się w opowieści z życia mieszkańców umieszczonych na odwrocie kart pocztowych zafascynowały nas na tyle, że szukaliśmy i kupowaliśmy kolejne, aby móc odkrywać nowsze informacje. Nie skupiliśmy się jednak tylko na pocztówkach, kolekcjonujemy wszelkie inne artefakty jakie nam wpadną w ręce z naszych okolic.
Mateusz: - Ja zawsze lubiłem historię, szybko zapamiętywałem fakty i ciekawostki. Dzieje naszych okolic fascynowały mnie już z pierwszych opowieści dziadków, którzy zostali przesiedleni z kresów wschodnich po wojnie. Wszystko rozpoczęło się gdy jeszcze chodziłem do gimnazjum, czyli ponad 10 lat. Na lokalnej giełdzie staroci kupiłem starą przedwojenną pocztówkę Olszanicy. Gdy ją widziałem od razu naszła mnie chęć odnalezienia wszystkich domów przedstawionych na fotografiach. Z czasem kolekcja urosła. W międzyczasie gdy chodziłem do bolesławieckiego liceum rozpocząłem prowadzenie strony na Facebooku, na którą od czasu do czasu wrzucałem zdjęcia. Z czasem tematyka zdjęć zeszła głównie na Olszanicę, wraz z postawieniem sobie pewnego celu, by spróbować odszukać coś estetycznego w codzienności, rzeczach które zwykle uznajemy za nieestetyczne i mało ciekawe.
 

Jak odkryliście istnienie olszanickiej kroniki i jak wpadliście na pomysł, aby ją po kawałku przybliżać w internecie?

Ewelina i Marcin: – Kroniki dawnej Alzenau odkryliśmy przypadkowo na jednym z mało popularnych portali aukcyjnych w Internecie. Uznaliśmy, że takiej okazji nie możemy przegapić i musimy ją mieć u siebie, w miejscu z którego de facto pochodzi. Bardzo chcieliśmy ją przetłumaczyć, aby móc poznać nowe fakty z życia dawnej Olszanicy. Niestety Kronika pisana jest czcionką stylizowaną na gotyk, w dodatku z użyciem dawno zapomnianych zwrotów. Żadna z osób, z którymi udało nam się skontaktować nie podjęła się tego żmudnego zadania. W taki to sposób została odłożona na półkę czekając na lepszy czas i bardziej sprzyjające okoliczności. Taki czas nastałokoło pół roku temu kiedy to spotkaliśmy się z Mateuszem, aby porównać nasze zbiory. Spotkanie to zaowocowało nowymi pomysłami oraz możliwościami. Przede wszystkim nasze zbiory zostały zdigitalizowane w bardzo dobrej jakości cyfrowej, co umożliwiło lepszą pracę nad nimi.

Mateusz: – O istnieniu kroniki dowiedziałem się z czasem gdy rozpocząłem udostępniać mieszkańcom moje zbiory. Bardzo chciałem do niej dotrzeć oraz ją przeczytać, lecz wyjazdy na studia oraz ogólny, codzienny brak czasu krzyżowały moje plany. W końcu około pół roku temu spotkałem się z właścicielami kroniki i przedstawiliśmy sobie swoje zbiory. Okazało się, że nasza kolekcja informacji na temat historii wsi, zdjęć oraz pocztówek stała się dość pokaźna. Wpadliśmy na pomysł by wykonać kopię cyfrową wszystkich materiałów oraz spróbować je udostępnić. Kopiowanie zbiorów zajęło mi 3 dni, lecz się opłaciło. Mając kopie cyfrowe mogłem swobodnie pracować nad analizą zebranych materiałów. Pierwsze proste tłumaczenia tekstów ukazały ogrom informacji zawarty w książce, już wtedy widzieliśmy, że czeka nas sporo pracy.

 
Jaki jest cel profilu „Kroniki Alzenau – zapomniana historia Olszanicy”? Czego spodziewacie się po jego czytelnikach?

Ewelina i Marcin: - Celem profilu jest przede wszystkim propagowanie i ocalenie od zapomnienia historii naszego terenu – ludzi, budynków, wspomnień itp. Dzięki temu, że jesteśmy w posiadaniu Kroniki mamy dostęp do wielu szczegółowych informacji z dawnych lat. Kiedyś przekazaliby je nam pewnie nasi przodkowie, ale dziś przez wojenną zawieruchę i związane z tym przesiedlenia mogą ulec całkowitemu zapomnieniu. Ludzie, którzy tworzyli kiedyś Alzenau zostali rozproszeni po terenie Niemiec, ciężko byłoby ich odnaleźć. Co wcale nie jest niemożliwe, ponieważ sporadycznie nasze miejscowości są odwiedzane przez rdzennych mieszkańców lub ich potomków szukających korzeni. Natomiast ludzie tworzący obecną już Olszanicę też powoli odchodzą A często wraz z nimi ich wspomnienia. Chcielibyśmy za wszelką cenę ocalić to co jeszcze mamy i podzielić się tym z innymi. Dla niektórych mogą być to błahe informacje, dla innych takich jak my drogocenne pamiątki. Mamy nadzieję, że z biegiem czasu osoby, które polubiły nasz profil będą również dzieliły się z nami różnymi ciekawostkami. Jest na pewno jeszcze dużo rzeczy, których nie wiemy, A które chętnie poznamy i przekażemy.

Mateusz: – Głównym celem profilu, o którym mówiliśmy już na pierwszych spotkaniach jest dzielenie się wiedzą oraz zebranymi materiałami na temat wsi. Chcemy by materiały zebrane w prywatnej kolekcji były ogólnodostępne w postaci cyfrowej, a co więcej pobudziły lokalną społeczność powodując, że jeszcze żywe, ale już często powoli zatracane historie i informacje ożyją i zostaną zachowane.

 

Jak to wygląda od strony technicznej? Trochę już wiem: zrobiliście cyfrowe kopie, tłumaczycie artykuły z języka niemieckiego na polski, ale wydaje mi się, że w Waszych wpisach jest coś więcej; coś co wymaga dodatkowej wiedzy, uzupełnienia, kwerendy
w innych źródłach. Mam rację?

Ewelina i Marcin: – W dużej mierze bazujemy na stronach Kroniki, które są tłumaczone własnymi siłami, ale staramy się w to wplatać informacje z innych źródeł, najczęściej przekazów pierwszych mieszkańców Olszanicy.

Mateusz: – Pisząc artykuły staramy się zawsze łączyć ze sobą kilka źródeł. Dążymy by zachęcić potencjalnych czytelników choćby jakąś pojedynczą ciekawostką do zakończenia przesuwania tablicy Facebooka i przystanku u nas. Czasem też bazuję na własnej wiedzy, wplatając ją w opowiadanie.

 

Czy macie kontakt z rodzinami dawnych mieszkańców Alzenau?

Ewelina, Marcin, Mateusz: – Osobiście znamy jedną osobę, która mieszkała w dawnym Alzenau i pozostała tu do dziś. Mamy nadzieję, iż podzieli się z nami swoimi wspomnieniami. Jeśli ktoś z mieszkańców jest w kontakcie z takimi osobami lub posiada jakiekolwiek namiary, bylibyśmy wdzięczni za udostępnienie takiej informacji. Postaramy się ją jak najlepiej wykorzystać.Docelowo chcielibyśmy przeprowadzić wywiady z osobami które pamiętają jeszcze dawne czasy, choćby te powojenne i spisać je, by historia nie została utracona.

 

Słyszałem, że we wsi ma się pojawić tablica inspirowana kroniką pastora Quellmalza.

Ewelina, Marcin, Mateusz: – Docelowo chcemy ustawić tablicę przed bramą kościoła, tak by dostępna była dla turystów. Pracujemy nad nią w wolnym czasie wraz z moją przyjaciółką z Gdańska zajmującą się od lat grafiką komputerową. Dążymy by ukończyć ją mniej więcej na początku wakacji. Na tablicy z racji jej lokalizacji, znajdą się informacje o kościele, lecz chcemy także umieścić tam fragment przetłumaczonego tekstu z kroniki, wraz z wieloma zdjęciami wsi tak by upamiętnić historię tego miejsca.

 

Z krajobrazu Olszanicy zniknęło szereg budynków i pamiątek po dawnych mieszkańcach. Niszczeją puste domy i stodoły, często bardzo piękne. Czy wierzycie, że dzięki Waszej pracy mieszkańcy docenią tę spuściznę i lepiej o nią zadbają?

Ewelina, Marcin, Mateusz: -Żyjemy w czasach zmian. W pewnym sensie jesteśmy szczęściarzami mogącymi podziwiać pozostałości z okresu, gdzie ogromne stodoły górowały w krajobrazie wsi, a ich piękne zdobienia przyciągały oko. Niestety liczba takich budynków stale spada, a świat dąży dziś do budowania małych, nowoczesnych domów, najczęściej na niewielkiej działce, upakowanych jeden przy drugim. Nie wszystkich stać by utrzymać tak monumentalne budowle, które, jak myślimy, w ciągu tego stulecia w większości znikną z krajobrazu. Pozostaną tylko nieliczne, niosąc świadectwo dawnych czasów. Jedyne co możemy zrobić to dokumentować to co zostało i próbować ratować to co jeszcze nadaje się do remontu. Moim zdaniem jest to proces,  z którym, niestety, nie możemy walczyć, charakter wsi się zmienia. Zmniejsza się udział małych gospodarstw, ludność skupia się wokół dużych miast. Historia kołem się toczy i tak jak nasz kronikarz opisywał przełom XIX i XX wieku gdzie przenosząca się do miast ludność pozostawiała swoje domu na wsiach, a te niszczały, tak teraz niszczeją nieużywane stodoły, często zbyt wielkie by przeprowadzić ich remont.

Piotr Kanikowski

FOT. KRONIKI ALZENAU – NIEZNANA HISTORIA OLSZANICY

    Drukuj       Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

Bez tytułu

Zagrodno. Nadzwyczajna sesja i co z niej wynikło

Read More →