Top sport
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  wiadomości  >  Current Article

Moje trzy grosze (84). Kurka bzdurka

Przez   /   30/04/2014  /   13 Comments

Uwaga, ogłaszam arcyatrakcyjny prywatny konkurs dla fanów blagera, który się Owsiakowi nie kłania. Można raz na zawsze wytrącić Kanikowskiemu pióro z ręki. Wystarczy sokoli wzrok. Szczegóły poniżej.

Blager  Piotr W. pięć miesięcy temu zażądał od redakcji sprostowania relacji z jego sądowego procesu z WOŚP. Zabolał go tytuł  “Mecenas Owsiaka rozniósł Matkę_Kurka w sądzie”, w którym sugerował zamienienie podmiotu z dopełnieniem. Twierdził też, że nie wypowiedział podczas rozprawy większości cytowanych w artykule słów i nie odmawiał likadziesiąt razy odpowiedzi na pytania adwokata. Śladem tego sporu jest tekst “Fotokopie za fotokopie”. Kategorycznie odmówiliśmy spełnienia jego żądań, stwierdzając, że prawda nie podlega sprostowaniu. Matka Kurka złożył więc do sądu pozew o zobowiązanie redakcji do opublikowania sprostowania. Od lutego trwała wymiana pism procesowych w tej sprawie. W poniedziałek sąd podjął próbę doprowadzenia do ugody.

I została zawarta ugoda. Piotr W. wycofał swoje żądanie publikacji sprostowania. Redakcja nie zgodziła się opublikować sprostowania. Zgodziła się natomiast opublikować oświadczenie (w treści ugody nazwane “publikacją”), w swej treści zgodne z tym, co już wcześniej twierdziliśmy, tzn. że prawo nie zostało złamane i że nie napisaliśmy stenogramu sądowego posiedzenia, tylko autorską relację. Autorską, tzn. nie kłamliwą i zmanipulowaną, jak sugerują fani blagiera, ale własną, nie przepisaną z kwitów i nie podyktowaną przez nikogo, ani przez Owsiaka, ani przez Matkę_Kurkę. A przy tym nawet na jeden krok nie wycofaliśmy się ze stanowiska, które od początku zajmowaliśmy w tym sporze.

Opowiem co zaszlo na sali sądowej. Na wstępie usłyszeliśmy, że sędzina przejęła sprawę od innego sędziego i najchętniej pokierowałaby nią zupełnie inaczej, bo opiera się na orzecznictwie Trybunału Strasburskiego, ale skoro został nadany taki bieg, to postanowiła się go trzymać. Zaprosiła nas do sądu, abyśmy spróbowali się porozumieć.

Zaapelowała do rozsądku, bo skoro i ja, i Piotr W. zajmujemy się pisaniem, to powinniśmy skupić się na pisaniu, a nie brnąć w bezsensowne niekończące się sądowe spory o głupstwo. Przytaknąłem, Piotr W. próbował oponować, że dla niego to nie jest głupstwo.

Więc Wysoki Sąd wytłumaczył Piotrowi W., dlaczego protokołu sądowego nie może traktować jako dowodu rozstrzygającego, że jakieś słowa na sali sądowej padły lub nie padły. Mowa była m.in. o tym, że protokół nie zawiera wszystkiego co zostało wypowiedziane podczas rozprawy, że wypowiedzi stron nie są przytaczane dosłownie, że jedne rzeczy się notuje a innych nie itd.

Sąd dziwił się, dlaczego Piotr W poczuł się dotknięty stwierdzeniem z artykułu, że odmawiał odpowiedzi. Jego zdaniem nie ma w tym nic deprecjonującego, bo oskarżony w procesie karnym może w ogóle odmówić składania wyjaśnień, a nie tylko odpowiedzi na poszczególne pytania. Co do zarzutu, jakobym dopuścił się oceny wyniku postępowania sądowego przed jego zakończeniem, sąd zauważył, że Piotr W. w swej późniejszej relacji sam użył sformułowania „4 lutego skończył się Jerzy Owsiak – proces wygrany i jest wyrok!”, choć żadnego wyroku nie ma a proces w Złotoryi trwa.

Sąd zwrócił uwagę, że sprostowanie jakie Piotr W. nadesłał do redakcji nie mogło zostać opublikowanie, bo nie zawierało treści sprostowania (nie prostowało niczego), ale składało się jedynie z subiektywnej oceny mojego artykułu. Sąd podał przykład: gdyby w artykule przekręcono choćby jedną literę w nazwisku Piotra W., to Piotr W. mógłby domagać się opublikowania sprostowania, w którym jego nazwisko zostałoby podane poprawnie, a my musielibyśmy takie sprostowanie opublikować. Sąd wytknął Piotrowi W., że w swoim żądaniu sprostowania nie wskazał,które treści są, jego zdaniem, nieprawdziwe i jak powinny wyglądać treści prawdziwe.

Stwierdziłem, że właśnie tego od początku oczekiwałem od Piotra W.

W odpowiedzi Piotr W. podał przykład. Odczytał poniższy fragment artykułu:

„- Czy orientuje się Pan, kto w ramach WOŚP decyduje o zakupie sprzętu dla szpitali? – Odmawiam odpowiedzi. Nie widzę związku ze sprawą.”

A potem fragment protokołu: „Nie widzę związku ze sprawą, nie interesuje mnie kto w WOŚP odpowiada za zakup sprzętu. Interesuje mnie to jak on jest wykorzystywany.”

Piotr W. zwrócił uwagę, że nie zacytowałem w artykule zdania „Interesuje mnie to jak on jest wykorzystywany”, co w jego mniemaniu wypacza sens wypowiedzi.

Sąd stwierdził, że w sposobie przytoczenia przez mnie wypowiedzi Piotra W. z sali sądowej nie ma nic niewłaściwego, bo pisałem własną autorską relację z procesu i nie miałem obowiązku cytowania wszystkiego jak leci. Podczas rozprawy, choć nie pamiętam w którym dokładnie momencie, ze strony Wysokiego Sądu padł przykład, ze gdyby na ten proces przyszli dziennikarze z „Nie”, „Rzeczypospolitej” i (bodajże) „Naszego Dziennika” to każdy mógłby zwrócić uwagę na co innego i czytelnik dostałby trzy różne relacje. Mowa była też o tym, że sam Piotr W na swoim portalu po swojemu, w sposób autorski, przedstawia wydarzenia na sali sądowej.

Zastrzegłem, że w treści ugody nie zaakceptuję stawianego przez Piotra W. w pozwie i na jego blogu zarzutu, że kłamię. Oświadczyłem, że w artykule napisałem prawdę. Sąd stwierdził, że ze strony Piotra W. o takim zarzucie nie ma mowy. Piotr W. nie oponował.

Po tych wyjaśnieniach, bardzo szybko, w zasadzie bez żadnych targów, udało nam się uzgodnić z Piotrem W.  treść publikacji (nie sprostowania!) , którą zobowiązałem się niezwłocznie opublikować na portalu. Podaliśmy sobie z Piotrem W. ręce, sąd doprecyzował tekst ugody, chwilę poczekaliśmy na wydruk, złożyliśmy pod nim podpisy i było po sprawie. Zdaje się, że wszystko trwało niespełna 50 minut. Było kulturalnie i sympatycznie.

Ugoda wyglądała tak:

 

Natychmiast po powrocie z sądu spełniłem swoje zobowiązanie. Bez najmniejszych oporów zamieściłem uzgodnione  oświadczenie, bo nie tylko jest zgodne z prawdą, ale wręcz oczywiste . W pierwszej części stwierdza, że tekst ma autora, który bierze za niego odpowiedzialność. Dalszy fragment  nie oznacza, że gdziekolwiek skłamałem, a jedynie, że na rozprawie w Złotoryi oskarżony wypowiedział więcej słów niż jedynie te zacytowane przeze mnie w artykule. To chyba od początku dla wszystkich było jasne, bo przecież proces trwał jakieś pięć godzin a ja nie pisałem stenogramu, gdzie notuje sie każde słowo, tylko prasową relację.

Matka Kurka najpierw próbował ugodę u siebie na blagu przemilczeć. Ale mleko się rozlało: na forum 24legnica.pl rozgorzała dyskusja pomiędzy mną a groupies blagera. Dyskusja zmierzała w dość niebezpieczne dla idola internetu rejony. Wtedy Piotr W. za konieczną uznał zmianę taktyki. Postanowił zamieścić skan powyższej ugody i wyłumaczyć Czytelnikom, dlaczego nie było możliwe  uzyskanie sprostowania od redakcji, prosząc jednoczesnie, by sprawą się już nie zajmowano.  Dlaczego uzyskanie sprostowania było niemożliwe? To ciekawe.  Według Matki_Kurki  “prawo prasowe, dopuszcza jedynie odniesienie do faktów, nie dopuszcza oceny faktów”, i ze względu na to prawo prasowe “sąd nie może się zgodzić na określenie “kłamstwo”, “konfabulacje”” et cetera bla bla bla. “Kto ma ochotę niech sobie zajrzy do prawa prasowego i dowie się dlaczego” – pisze tajemniczo bloger, bo wie, że wiara w Boga nie polega na tym, by sprawdzać, czy Bóg istnieje. Piotr W. wyjaśnia:  “sprawę z trollem zgodziłem się zamknąć zobowiązaniem trolla, że troll będzie swoje wynurzenia podpisywał imieniem trolla, a nie przepisywał mi słów, których nie wypowiedziałem. (…) Zgodnie z prawem pod sprostowaniem trollowi nie tylko nie wolno powielać swoich bździn, co właśnie czyni, ale w ogóle nie może się odzywać, ale ja się z trollem już szarpał nie będę i proszę, żeby trolla nie dokarmiać.” Troll to ja (halo!) – podpowiadami tym, którzy się jeszcze nie zorientowali.

Jedno muszę Piotrowi W. przyznać: jest mistrzem w pisaniu bzdur i bełkotliwych prawd objawionych. Cieszę się, że mnie uprzedził i opublikował skan podpisanej przez nas w sądzie ugody. Obiecuję obciąć sobie uszy, język i wydłubać oczy, jeśli ktoś znajdzie w nim słowo “sprostowanie”. Ciachnę też sobie paluszki prawej łapki, jeśli ktoś znajdzie w nim zobowiązanie do powstrzymania się od cytowania Piotra W. Uprzedzę pytania: jestem praworęczny, więc wytrącilibyście mi Państwo pióro z ręki. Myślę, że to lepsze niż puchar na turnieju błaznów, zatem Panie Panowie, do boju, czas start.

PS: Wysłałem wczoraj wieczorem do Piotra W. list o poniższej treści:

 

“Dobry wieczór Panie Piotrze

Przeczytałem, co tam Pan wysmażył i przyszedł mi do głowy atrakcyjny konkurs, dzięki któremu może Pan mieć Kanikowskiego z głowy raz na zawsze. Już go ogłosiłem na 24Legnica.pl, ale proponuję, by opisał Pan jego zasady również na Kontrowersjach, bo z grona Pana Czytelników rekrutują się potencjalni uczestnicy zabawy. Zadanie polega na tym, żeby w tekście podpisanej przez nas ugody znaleźć słowo “sprostowanie”. Jak ktoś znajdzie, to obetnę sobie uszy, język i wydłubię oczy. Zadanie dodatkowe: obetnę sobie paluszki prawej ręki, jak ktoś znajdzie we wspomnianym tekście zobowiązanie do powstrzymania się od cytowania Matki Kurki. Myślę, że to lepsze niż puchar w turnieju błaznów. Oczywiście Pan również może wziąć udział w zabawie. Życzę powodzenia.”

Piotr Kanikowski

PS: Ze względu na długi weekend nowy numer bezpłatnego 24 Tygodnika Legnica – Lubin już dziś jest dostępny w stałych punktach kolportażu: urzędach, sklepach, przychodniach zdrowia, szpitalu i in.

    Drukuj       Email
  • Publikowany: 1510 dni temu dnia 30/04/2014
  • Przez:
  • Ostatnio modyfikowany: Kwiecień 30, 2014 @ 10:17 am
  • W dziale: wiadomości

13 komentarze

  1. muls pisze:

    a kogo lize??i [po co??

  2. Anka pisze:

    Muls Kanikowskiego to dopiero daje się czytać,że hoho.Po drugim tekście już wiezz,że nie musisz czytać by skomentować taki lizus to jest.Tendencyjność i brak obiektywizmu to jego drugie ja.Te autorskie opisy są tak żenujące i na niskim poziomie merytoryczności,że………

  3. muls pisze:

    bedac szczery mamussssski nie da sie czytac jesli ma sie odrobine rozsadku.Jesli sie podczas czytania mysli, to przechodzi ochota po 30 % tekstu.W soplicowie natomiast grzeja jaja bo nie moga sie doczekac …kleski.Generalnie spoko tam w soplicowie…kazdy ma swój czas…. nawet mamuska.

  4. Do SOPLIC> Nie ma relacji z kolejnego etapu procesu, bo nie ma kolejnego etapu procesu. Rozprawy były wyznaczone na 7 maja i 15 maja (zostały przesunięte na 12 i 17 czerwca). Domyślam się, skąd Pan czerpie informacje o “coraz bardziej przegranym Owsiaku”. Są tak samo prawdziwe, jak to, że sąd nakazał mi sprostowanie czegokolwiek lub powstrzymanie się od cytowania Matki_Kurki. Przy okazji zawiadamiam Pana/ Panią, że mój konkurs ogłoszony w felietonie “Kurka bzdurka” pozostaje aktualny i wciąż ma Pan/ Pani szansę zgarnięcia głównej nagrody. Jak ktoś mocno wierzy, w to co blagier pisze, to zadanie nie powinno wydawać się za trudne.

  5. Soplic pisze:

    Co z tym roznoszeniem Matki Kurki przez mecenasa Jerzego Owsiaka, coraz bardziej pańskie relacje zalatuję niemieckimi komunikatami o sukcesach na wszystkich frontach w roku 1944:)
    Pan Owsiak ma problemy z dostarczeniem dokumentów, miało być łatwe pognębienie krytyka, a tu okazuje się że sąd nie ma względów dla świeckiego świętego:)

  6. Soplic pisze:

    Witam!

    Co to się stało Panie “redaktorze” że nie ma relacji z kolejnego etapu procesu Matki Kurki? Czyżby relacjonowanie coraz bardziej przegranego Owsiaka nie stanowiło dla Pana tematu do artykułu?

  7. otto pisze:

    Panie Piotrze, czy ma pan możliwość sprawdzić, czy rzeczywiście środowa rozprawa spadła z wokandy? Szczerze mówiąc, nie całkiem dowierzam matce kurce. Nie bez kozery zapewne ukrył ten tekst
    http://kontrowersje.net/prezesie_owsiak_mecenasie_zagajewski_nic_wam_te_kombinacje_z_mr_wk_ca_nie_da_y

  8. muls pisze:

    czytałem mamuske.Strasznie pobudzony .Miałem nawet sie zarejestrowc zeby ukojić mu ból ale doszedlem do wniosku ze Pana tez czyta to i mnie.Spoko mamuska z przyjemnoscia bedę patrzył jak bedziesz spadał i bede sie za ciebie modlił zebys nie upadł…za nisko.

  9. muls pisze:

    I fajnie jest i badzmy dobrej mysli ze tak naprawde mamuska du..y da dopiero Owsiakowi a moze i pójdzie po prośbie.A generalnie Panie Piotrze trzymaj Pan ten w swiat w równowadze bo ja nie mam na to czasu.Takich mamusiek mamy bez liku i kazdej nie da sie zalatwic.

  10. muls pisze:

    I fajnie jest i badzmy dobrej mysli ze tak naprawde mamuska du..y da dopiero Owsiakowi a moze i pójdzie po prośbie.

  11. rerat pisze:

    I za takie teksty kocham Pana Panie Piotrze.

  12. otto pisze:

    To w sumie smutne, jak bardzo matka kurka lekceważy swoich czytelników. A gdyby któryś z nich naprawdę zajrzał do prawa prasowego? Przeciez nie znajdzie tam nic z tego, co matka kurka im wmawia, nic o sformułowaniach typu “kłamstwo” czy “konfabulacja”. Znajdzie natomiast art. 32 ust. 4: “Sprostowanie w drukach periodycznych powinno być opublikowane w tym sa-
    mym dziale i taką samą czcionką, co materiał prasowy, którego dotyczy, pod widocznym tytułem „Sprostowanie”.”

  13. D.S. pisze:

    Teraz można dodać komentarz:
    ” Piotr K. rozniósł Matkę_Kurka ”

    Ups… :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

KKB_2720.view

Posłowie wydają fortunę na swoje biura poselskie

Read More →