25 lipca wybuchł pożar na byłym lotnisku w Łukaszowie. Ogień objął 190 hektarów nieużytków, zagrażał budynkom mieszkalnym i zakładowi produkującemu materiały wybuchowe. Przez niemal dobę kilkuset strażaków z 42 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej walczyło z żywiołem. Dzięki ich profesjonalizmowi uniknięto ogromnych szkód materialnych.
25 lipca był poniedziałek. O godzinie 11.27 oficer dyżurny Państwowej Straży Pożarnej odebrał zgłoszenie palących się nieużytkach na terenie Gminnej Strefy Ekonomicznej w Łukaszowie. Zawyły syreny przy remizach w gminach Zagrodno i Złotoryja. Bezzwłocznie do walki z żywiołem ruszyły pierwsze zastępy państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Sytuacja, jaką strażacy zastali na miejscu, nie wyglądała dobrze. Ogień objął już znaczny obszar. Ekstremalnie wysoka temperatura, wysuszona roślinność i wzmagający się wiatr zwiastowały problemy. Pożar szybko rozprzestrzeniał się w różnych kierunkach, z minuty na minutę zwiększając swoją powierzchnię. Od razu zapadła decyzje, by ściągnąć do pomocy strażaków z sąsiednich powiatów: bolesławieckiego i legnickiego.
Teren pożaru podzielono na odcinki bojowe. Z ziemi lano na płomienie hektolitry wody. W obronie zagrożonych budynków i lasu wykorzystano samoloty gaśnicze oraz sprzęt rolniczy. Dzięki przekazywanemu na bieżąco obrazowi z drona obsługiwanego przez OSP Brochocin dowództwo akcji widziało, gdzie pożar wytraca impet i gdzie się przesuwa, co znacznie ułatwiało rozdysponowanie sił. Przede wszystkim ze względu na rozległy teren – prawie 200 hektarów porośniętych chwastami, krzewami i drzewami – opanowanie żywiołu było wyzwaniem bez precedensu. W kulminacyjnym momencie w akcję gaśniczą było zaangażowanych jednocześnie 37 zastępów straży pożarnej.
Głównym zadaniem strażaków była obrona obiektów zlokalizowanych na obrzeżach byłego lotniska, tj. budynków mieszkalnych i gospodarczych, nowej świetlicy w Łukaszowie oraz zakładu produkcji materiałów wybuchowych Austin Powder.
Po 9 godzinach ogień udało się opanować, a przez kolejne 13 godzin trwało dogaszanie nowych zarzewi wzniecanych przez wiatr. Pogorzelisko dozorowano. Jeszcze dwa dni później w miejscu dawnej żwirowni konieczna była strażacka interwencja, bo zauważono tlącą się plątaninę korzeni, gałęzi i odpadów. – Całość zdarzenia początkowo wyglądała niepozorne, ale finalnie wymagała przelania kilkoma tysiącami litrów wody oraz ręcznego przekopania obszaru – informują strażacy z OSP Brochocin.
Spaleniu uległo około 190 hektarów nieużytków oraz kilkanaście arów lasu. Strażacy uratowali mienie o nieporównanie większej wartości. W związku z pożarem Komenda Powiatowa Policji w Złotoryi prowadzi czynności sprawdzające. Skąd wziął się ogień? Na to pytanie funkcjonariusze nie znają jeszcze odpowiedzi. Mogło to być przypadkowe zaprószenie albo sprawka podpalacza.
Od początku wakacji do 8 sierpnia złotoryjscy strażacy wyjeżdżali już 34 razy do pożarów upraw rolnych i nieużytków. Najczęściej – aż 10 razy – dochodziło do nich na terenie gminy Zagrodno. -
- Apelujemy do wszystkich o zachowanie szczególnej ostrożności podczas prowadzenia prac rolnych jak również podczas pobytu w lasach. Podczas tegorocznego lata stopień wilgotności traw, upraw rolnych i ściółki jest tak niski, że należy się wystrzegać używania jakiegokolwiek ognia otwartego na polach i w lasach – podkreśla st. kpt. Marcin Grubczyński z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotoryi.
Piotr Kanikowski
FOT. MICHAŁ KOWALSKI/ ZLOTORYJA 112