Basia
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  wiadomości  >  Current Article

Sprawa mecenasa Zbigniewa K. i innych. Ostre spięcie

Przez   /   20/09/2022  /   6 Comments

W procesie pracowników legnickiej kancelarii adwokackiej odpowiadających za przywłaszczenie w sumie ok. 1,8 mln zł na szkodę klientów i współpracowników udało się przesłuchać trzeciego świadka. Tradycyjnie nie obyło się bez przeszkód. Co zeznała była współpracownica oskarżonych – mecenasa Zbigniewa K, dyrektor Elżbiety W. i księgowej Doroty Ś.? 

Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Legnicy od 2018 roku. Bardzo długo. Wpływ na to mają oskarżeni i ich obrońcy, bo często nie stawiają się na rozprawy, podając różne powody: choroba, wypadek komunikacyjny, wyjazd rodzinny, nieopłacone składki w korporacji adwokackiej, itd. Nie inaczej było i tym razem. Choć termin rozprawy został ustalony z dwumiesięcznym wyprzedzeniem, broniący Zbigniewa K. wrocławski adwokat Jarosław Skorupa nie pojawił się w Legnicy. Przysłał wniosek o odroczenie terminu rozprawy, bo koliduje z jego obowiązkami w innym sądzie. Argumentował, że również jego klient nie może być obecny, bo co roku w drugiej połowie września wyjeżdża na leczenie. Zbigniew K. to samo napisał w swoim wniosku o wyznaczenie innego terminu posiedzenia. Zwolnienie lekarskie – ale wystawione przez zwykłego, nie sądowego lekarza na ZUS-owskim druku – przedłożył wraz z wnioskiem o odroczenie rozprawy mecenas Rajmund Kietliński, obrońca Elżbiety W. Sąd nie uwzględnił ich wniosków, wyjaśniając, że wszyscy trzej mieli możliwość ominięcia tych przeszkód (np. przez przełożenie swoich spraw albo wyznaczenie substytuta).

Zmasowany atak na sędziego Szliwę

Do sądu wpłynęły wnioski o wyłączenie sędziego Andrzeja Szliwy od orzekania w tej sprawie. Pierwszy złożył 19 sierpnia oskarżony Zbigniew K., drugi datowany na 14 września przysłał jego obrońca Jarosław Skorupa. Obaj zgłaszają wątpliwości co do bezstronności sędziego.  Według mecenasa Skorupy, sędzia dopuścił się złamania procedury, kiedy zakreślił oskarżonym termin na składanie swobodnych wyjaśnień. Odnosząc się do tego zarzut sędzia Andrzej Szliwa po raz kolejny wyjaśnił, że zakreślony termin i tak został przez oskarżonych znacznie przekroczony (składanie swobodnych wyjaśnień przez Elżbietę W. i Zbigniewa K. trwało łącznie około 3 lata). Obiecał, że umożliwi oskarżonym dalsze swobodne wyjaśnienia po zamknięciu przewodu sądowego oraz poinformował, że niezależnie od tego w każdym momencie rozprawy mają możliwość składania oświadczeń, komentarzy czy wyjaśnień do ujawnianych dowodów. Wnioski o wyłączenie sędziego sąd pozostawił bez rozpatrzenia, bo powielają wcześniejszy wniosek w tej sprawie – zbadany zgodnie z procedurą, uznany za bezzasadny i odrzucony.

Oskarżona boi się odwetu

Sąd już szykował się do przesłuchania wezwanego na rozprawę świadka, gdy z ławy oskarżonych wstała Elżbieta W. i złożyła własny, trzeci, wniosek o wyłączenie sędziego. Argumentowała, że złożyła na sędziego Andrzeja Szliwę szereg skarg, m.in. do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, ministra sprawiedliwości, Prokuratury Krajowej, prezesa Sądu Okręgowego w Legnicy. W związku z tymi skargami obawia się, że sędzia zachowa się nieobiektywnie, tzn. będzie próbował się na niej zemścić wydając stronniczy wyrok. Sąd pozostawił wniosek Elżbiety W. bez rozpoznania, z podobnych powodów, jak w przypadku Zbigniewa K. i mecenasa Jarosława Skorupy.

Kancelarii zabrakło pieniędzy

Uporawszy się z tymi przeszkodami sędzia Andrzej Szliwa mógł w końcu przesłuchać świadka. Wezwana na rozprawę kobieta pracowała w tej samej kancelarii co mecenas Zbigniew K, Elżbieta W. i Dorota Ś. Zajmowała się m.in. windykacją należności.

Zgodnie z umowami, wywalczone odszkodowania trafiały na rachunek kancelarii, skąd po potrąceniu zapłaty za usługi prawnicze w ciągu 14 dni powinny zostać przekazane klientom. Według świadka w połowie 2012 r. pojawiły się problemy z pieniędzmi (wpływy przestały wystarczać na pokrycie wydatków). Mnóstwo ludzi, którzy nie doczekali się wywalczonych w sądzie należności, dzwoniło z pretensjami. Bojąc się awantur, nie wszystkie telefony odbierano. Mecenas Zbigniew K. jako partner tytularny i prezes spółki, oraz Elżbieta W. jako dyrektorka do spraw administracyjno-finansowych decydowali, którym klientom wstrzymać wypłatę odszkodowań a którym przelać transzę pieniędzy.

Sąd zwrócił uwagę na sprzeczność z tym, co świadek mówiła w prokuraturze w 2013 roku, gdy ruszało śledztwo w sprawie nieprawidłowości w kancelarii adwokackiej. Twierdziła wówczas, że mecenas Zbigniew K. nie wydawał pracownikom poleceń, aby wstrzymywali wypłaty dla klientów.

- Otrzymywałam w tamtym czasie wezwania na przesłuchania do prokuratury na adres kancelarii, o czym Zbigniew K. wiedział – tłumaczyła się kobieta, odwołując swoje słowa sprzed 9 lat. – Mecenas nalegał na rozmowę. Mówił, że prokuratura się na niego uwzięła i że on chce wszystko ponaprawiać. Ostrzegał, że podczas przesłuchań mogą padać niewygodne pytania i chciał, żebym nie mówiła nic, co może go obciążać. Faktycznie było jednak tak, że Zbigniew K. i Elżbieta W. nakazywali księgowości, komu wypłacić środki, a komu nie.

Oskarżona Elżbieta W. zwracała uwagę, że chodziło tylko o czasowe, a nie definitywne, wstrzymanie się z przelewami.

Świadek podtrzymała treść zeznań, które później składała w prokuraturze. Kancelarię, której dotyczą zarzuty, Zbigniew K. prowadził razem ze wspólnikami, ale miał też drugą, prywatną. Według świadka, nie było rozdziału między “sprawami prywatnymi” mecenasa a “sprawami kancelarii”, tzn. Zbigniew K. pokrywał “sprawy prywatne” z kasy kancelarii. Gdy kupował prywatnie działki, to pieniądze szły z kancelarii.

Fikcyjne cesje wierzytelności

Kobieta zeznawała, że aby zwiększyć wpływy kancelarii latem 2013 r. mecenas wpadł na pomysł z dzieleniem wierzytelności. Ten wątek pojawia się w akcie oskarżenia przygotowanym przez Prokuraturę Okręgową w Legnicy jako jeden z zarzutów wobec Zbigniewa K.  Wierzytelności dzielono na kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt części i poprzez fikcyjne umowy cesji przekazywano odpowiedniej liczbie osób. Za każdą z tych osób składano osobny pozew do sądu przeciwko wierzycielowi i za każdy kancelaria miała szansę uzyskać zwrot kosztów zastępstwa procesowego. W kancelarii był osobny segregator z potrzebnymi dokumentami podpisanymi in blanco przez różne osoby, które “robiły” za cesjonariuszy. Podpisane in blanco kartki przywoził mecenas Zbigniew K., wykorzystując podpisy mi.in. swojego brata, córek, znajomych. Dysponowano też zestawem udostępnionym do tego celu adresów, wykorzystywanych przy zakładaniu spraw w sądach. Figurantom wypłacano po wygranej drobne kwoty (100-200 zł) a kancelaria przejmowała rozmnożone znacznie w wyniku tych zabiegów koszty zastępstwa procesowego. Często za cesjonariuszy robili klienci kancelarii, spłacając w ten sposób swoje rachunki. Przy sprawach, w których pozytywny finał był niepewny, jako cesjonariuszy wykorzystywano osoby, od których w razie przegranej komornicy i tak nie byli w stanie nic ściągnąć. Przy “pewniakach” mecenas kazał wpisywać swoją rodzinę.

Dokumenty z fałszywymi podpisami

Była pracownica twierdzi, że na polecenia Zbigniewa K. i Elżbiety W. wielokrotnie fałszowała podpisy na dokumentach kierowanych do sądów. Według niej, fałszowaniem podpisów zajmowali się także inni pracownicy kancelarii, w tym Elżbieta W. i jedna z prawniczek. Między innymi, posługując się spreparowanymi w ten sposób dokumentami na przełomie 2012 i 2013 roku, gdy kłopoty finansowe się nawarstwiały, złożono wnioski o zmiany w Krajowym Rejestrze Sądowym. W ich wyniku prezesem spółki prowadzącej kancelarię został, w miejsce Zbigniewa K., jeden z jego wspólników. Co najciekawsze, według świadka, tę zmianę wprowadzono w tajemnicy prze tym wspólnikiem, w taki sposób, aby się nie zorientował. Świadkowi kazano podrobić jego podpisy. Mecenas Zbigniew K. jeszcze przez jakiś czas po tym zarządzał kancelarią tak, jakby się nic nie stało. Sprawa, oczywiście, wyszła na jaw i w końcu nowy prezes zablokował konta. Wówczas – jak twierdzi świadek – mecenas Zbigniew K. przestał się interesować sprawami kancelarii.

Sąd Okręgowy w Legnicy ma przed sobą jeszcze mnóstwo roboty. Już w momencie przekazania aktu oskarżenia sprawa liczyła sto tomów akt. Na razie – poza wysłuchaniem wyjaśnień oskarżonych – udało się przesłuchać 3 ważnych świadków. Aby przyspieszyć bieg procesu, sędzia Andrzej Szliwa planuje skorzystanie z tzw. pomocy prawnej oraz zagęszczenie terminów rozpraw.

Do wyroku, jaki by nie był, długa droga, dlatego przypominamy, że dopóki oskarżeni nie zostaną prawomocnie skazani, niezależnie od ujawnianych w procesie dowodów, w świetle prawa pozostają niewinni.

FOT. PIOTR KANIKOWSKI

FOT. PIOTR KANIKOWSKI

 

    Drukuj       Email
  • Publikowany: 6 dni temu dnia 20/09/2022
  • Przez:
  • Ostatnio modyfikowany: Wrzesień 21, 2022 @ 11:49 am
  • W dziale: wiadomości

6 komentarze

  1. dARYL pisze:

    Ela już nie ruda?

  2. Anonim pisze:

    a ten jak zwykle od rzeczy i bez sensu.Nalezy jednak dodac ze tak sobie ..za darmo.

  3. legniczanin pisze:

    castrator=Ania=anonim już na posterunku. Nie wie o czym, ale gada!
    Kontestacja to jego sposób na osobiste problemy….,a i jakieś judaszowe srebrniki za tym wpadną!

  4. Anonim pisze:

    ten jak zwykle od rzeczy i bez sensu.

  5. legniczanin pisze:

    Nie podziałkował się z sędzią i prokuratorem, więc ma problem! Wystarczyło wzorem komornika-złodzieja kupić sobie lojalność sędziów…. Za tydzień rusza kolejny proces w sprawie Rafała O.

  6. farba pisze:

    On jest niewinny. Transparentny jak łza. Mecenas ludzi by nie oszukał, znam go i kocham skrycie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2022-09-23 161232.bmp

Nadciąga ciemność. Urząd Miasta w Złotoryi gasi światło

Read More →