saturn
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  wiadomości  >  Current Article

Żurawski na noże z Pawłowskim. Spór o drogi

Przez   /   30/06/2017  /   4 Comments

Zdaniem Ireneusza Żurawskiego – poprzedniego włodarza Złotoryi – obecny burmistrz Robert Pawłowski w ciągu 2,5 roku doprowadził drogi do takiego stanu, że po jednej trzeciej miasta nie da się jeździć. Pawłowski odpowiada, że to efekt wieloletnich zaniedbań, w tym 12 lat rządów Żurawskiego. Czwartkowa sesja rady powiatu przyniosła dalszy ciąg tego sporu.

Cierpliwość złotoryjskich kierowców faktycznie jest wystawiona na ciężką próbę. Od września Dolnośląska Służba Dróg i Kolei ślimaczyła się z remontem ul. Wojska Polskiego. W tym samym czasie remontowała most na ul. Chojnowskiej. Gazownicy rozkopali właśnie całą ul. Żeromskiego, a za chwilę DSDiK zabierze się za nawierzchnię na ul. Sienkiewicza, porytą w poprzek niczym orne pole odkąd w 2012 roku modernizowano miejskie targowisko. Lada moment ruszy też przebudowa skrzyżowania ul. Sienkiewicza z ul. Bolesława Krzywoustego. Jeszcze w tym roku miasto zamierza zacząć budowę ronda na pl. Reymonta, przebudowę drogi i parkingów na ul. Krótkiej, modernizację ul. Gwarków, kompleksowe remonty  ul. Odrzańskiej, Karola Miarki, Podwale, Garbarskiej, Wilczej. Burmistrz rozmawia z DSDiK na temat przyszłorocznych inwestycji drogowych (remontu ul. Staszica, budowy skrzyżowania na pl. Sprzymierzeńców, przedłużeniu chodnika wzdłuż ul. Legnickiej do granic miasta) i – zapowiadanej na rok 2019 – budowy chodnika na ul. Grunwaldzkiej. Od kilkunastu miesięcy w Złotoryi objazd goni objazd. To nie służy nieprzystosowanej do intensywnego ruchu nawierzchni bocznych, osiedlowych uliczek. Internauci donoszą np. o uszkodzeniu wyremontowanej 2 lata temu nawierzchni ulicy Słowackiego, którą kierowcy omijali ekipę remontową z ul. Wojska Polskiego. Jeśli do tego dodać dziury oraz koleiny na głównych arteriach miasta – Legnickiej, Staszica, Kościuszki, Kolejowej, Hożej, Chojnowskiej, Grunwaldzkiej – trudno się dziwić pretensjom.

Robert Pawłowski uważa jednak, że akurat Ireneusz Żurawski, który przez trzy kadencje spędzone w ratuszu nie zatroszczył się o żadną z wyżej wymienionych ulic, ma do zgłaszania pretensji najmniejsze prawo. Gdy więc podczas majowej sesji rady powiatu eksburmistrz – obecnie przewodniczący powiatowego samorządu – nazwał “to, co się dzieje z drogami w mieście” skandalem, Robert Pawłowski nie wytrzymał. Wystosował do zarządu powiatu pismo z odpowiedzią na jego zarzuty. Napisał w nim m.in.:  ”Obecny stan infrastruktury oraz jej zasięg jest konsekwencją wieloletnich zaniedbań i błędów w planowaniu i realizacji strategii rozwoju naszego miasta, polegających na realizowaniu inwestycji w sposób powierzchowny i częstym – celowym pomijaniu infrastruktury podziemnej, braku dostatecznej kontroli nad wykonawcami remontów ingerujących w drogi, braku bieżących  remontów, hamujących trwałą degradację obiektów, faworyzowanie terenów śródmiejskich, braku długofalowych planów inwestycyjnych w odniesieniu do możliwości uzyskania dofinansowania. W tej chwili nie ma możliwości, aby w krótkim czasie te wszystkie zaniedbania nadrobić, tym bardziej, że Złotoryja mimo redukcji zadłużenia w ciągu ostatnich paru lat, należy do najbardziej zadłużonych miast województwa dolnośląskiego.”.

Choć w epistole nigdzie nie pada nazwisko Ireneusza Żurawskiego, wystarczyło uderzyć w stół, by nożyce się odezwały. Były burmistrz, który w kampaniach wyborczych przedstawiał się bez ogródek jako Dobry Gospodarz, twierdzi, że Robert Pawłowski kłamie. Wymienia nazwy 26 ulic i placów, które w trakcie 12 lat jego rządów przeszły remonty kapitalne, modernizacje lub zostały wybudowane od nowa (Piłsudskiego, Rynek, Basztowa, Górna, Szkolna, Pocztowa, Klasztorna, Krasickiego, Podmiejska, Na Skarpie, Górnicza, Broniewskiego, Leszczyńska, Lubuska, Łęczycka, Plac 800-lecia, Lubelska, Wiśniowa, Nad Zalewem, Pagórkowa, Chopina, Joanitów, Plac Niepodległości, Pochyła, Bobrzańska i plac za ZoKiR-em). Żurawski odpiera zarzut, że faworyzował tereny śródmiejskie, bo połowa ulic z listy leży poza nimi. Za nieuzasadnione uznaje też pretensje o brak dostatecznej kontroli nad wykonawcami robót ingerujących w strukturę dróg miejskich,(choć użytkownicy samochodów poruszający się np. ul Sienkiewicza mogliby mieć na ten temat inne zdanie).

Na zarzut, że nie dbał o długofalowe plany inwestycyjne przydatne przy staraniach o dofinansowanie, Żurawski odparowuje Pawłowskiemu, że i bez nich był skuteczniejszy w pozyskiwaniu milionów złotych z funduszy zewnętrznych. “Pan przez okres 2,5 roku nie pozyskał znaczących środków zewnętrznych dla miasta na potrzeby zadań drogowych, pomimo wniosków, które były przez miasto składane. (…) I nie pomagają Panu stworzone plany, strategie, koncepcje, programy i wiele innych mnie nie interesujących papierów. (…) Wykonuje Pan i jeszcze paru urzędników prace dla pracy, która nijak nie przekłada się na wykonane prace drogowe. Dla mnie jako mieszkańca, a wiem, że nie jestem odosobniony w takim poglądzie, to jakie papiery Pan produkuje, z kim się Pan spotyka, z kim uzgadnia, z kim rozmawia i z kim się porozumiewa jest sprawą mało istotną. Ma Pan za to płacone gminne pieniądze. Istotne jest to, jaki jest obecnie stan ulic po których codziennie jeżdżą i chodzą mieszkańcy”.

Zwracając się do burmistrza Złotoryi per “Panie Pawłowski”, Ireneusz Żurawski radzi mu, aby zamiast “szukać kolegów od zaniedbań”, po prostu wziął się do pracy. Pismo zawiera też sugestię, że spór pomiędzy włodarzami miasta – byłym i obecnym – mógłby znaleźć rozstrzygnięcie w sądzie. “Szanowny Panie Pawłowski! Nie życzę sobie jako Przewodniczący Rady Powiatu, długoletni burmistrz, ale przede wszystkim mieszkaniec Złotoryi, aby oczerniał Pan moją pracę na rzecz miasta w tak kłamliwy i niesprawiedliwy sposób. Zaniedbania i błędy, celowe pomijanie, brak wykonywania dostatecznej kontroli itp. słowa, których Pan używa w stosunku do poprzednich władz miasta, czyli de facto mnie, mają również konsekwencje karne, zwłaszcza w wypełnianiu czynności publicznych. Jeżeli jest Pan w posiadaniu dokumentów potwierdzających Pana słowa, proszę natychmiast przekazać je do organów ścigania. Jeżeli te słowa wynikają tylko z Pana wątpliwej merytorycznej oceny, żądam zaprzestania ich używania”.

Choć Ireneusz Żurawski w swym liście wielokrotnie zwraca się do bezpośrednio do burmistrza Roberta Pawłowskiego,  jedynym adresatem pisma jest… zarząd powiatu złotoryjskiego, w którym Pawłowski nie zasiada. Nadawca kieruje je też do wiadomości radnych w mieście i powiecie.

Pisma obu burmistrzów – aktualnego i byłego – zamieszczamy poniżej.


FOT. PIOTR KANIKOWSKI, URZĄD MIASTA W ZŁOTOYI

    Drukuj       Email
  • Publikowany: 353 dni temu dnia 30/06/2017
  • Przez:
  • Ostatnio modyfikowany: Czerwiec 30, 2017 @ 11:38 am
  • W dziale: wiadomości

4 komentarze

  1. Mieszkaniec pisze:

    Brawa Burmistrz Żurawski

  2. A pisze:

    Trochę to żałosne zamiast się spotkać i porozmawiać to wojna na pisemka a co do Słowackiego to na wysokości 6 A Droga się zapadła ta kostka obok kanalizacji deszczowej no ale jak Tiry załadowane jeździły to nie dziw .

  3. SparrowJack pisze:

    Obaj synkowie inteligencje to raczej po tatusiu odziedziczyli…

  4. Złotoryjak pisze:

    No to sobie Panowie Burmistrzowie kącik epistolograficzny urządzili. Mnie (jak zapewne wielu) interesuje bardziej jakość dróg i komfort życia niźli pyskówki w stylu Vina Tusca kontra Vina Pissu a takie przepychanki niestety szkodzą wizerunkowi obydwu stron.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

KKB_2720.view

Posłowie wydają fortunę na swoje biura poselskie

Read More →