Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  gospodarka i finanse  >  Current Article

Setki ton śmieci z Lubina trafiają pod Chojnów

Przez   /   02/03/2023  /   1 Comment

Co się dzieje w Czernikowicach? Mieszkańcy alarmują, że na teren żwirowni nielegalnie zwożone są setki ton zmielonych odpadów komunalnych z Lubina. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ociąga się z kontrolą. A właściciel żwirowni twierdzi, że jest ofiarą pomówień. W prokuraturze zgłosił nękanie i próbę wymuszenia haraczu. 

Alarmujący jest już chemiczny smród unoszący się znad wyrobiska. – Z Lubina przyjeżdża 20-30 zestawów dziennie po dwadzieścia parę ton każdy – szacuje chojnowianin Arkadiusz Lewadowski. Zawodowo zajmuje się wierceniem studni, dlatego zainteresował go wzmożony ruch na terenie żwirowni. Kilkadziesiąt metrów od jej granic jest ujęcie wody dla wsi Czernikowice. Chojnowianin boi się, że dojdzie do zatrucia tego i innych podziemnych źródeł.

- To, co zrzucają, przykrywając od razu ziemią, wygląda jak zmieszane z piaskiem i zmielonym plastikiem osady z oczyszczalni ścieków. Widać wyraźnie kawałki folii, plastików, gumy, tekstyliów – mówi Arkadiusz Lewanowski. Zgłosił sprawę gminie. Nie on jeden.

Beczki, których nie odkopano

-16 stycznia 2023 r. żwirownia zmieniła właściciela. Potem zaczęliśmy dostawać niepokojące informacje, co tam się dzieje – mówi Andrzej Pyrz, wójt gminy Chojnów.

Na początku chodziło o beczki z jakąś niebezpieczną zawartością zakopywane rzekomo w dawnym wyrobisku. 31 stycznia 2023 r. urzędnicy z gminy razem z pracownikami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska weszli na teren żwirowni w Czernikowicach i wykopali trzy otwory o głębokości czterech metrów w miejscach, gdzie ziemia wyglądała na poruszoną. Nic nie znaleźli.

Według ustaleń wójta gminy Chojnów, nowy właściciel żwirowni prowadzi rekultywację terenu. Dysponuje decyzją starosty legnickiego z 2018 r. o kierunkach rekultywacji i decyzją marszałka Dolnego Śląska o przetwarzaniu odpadów. Dokumenty wymieniają 12 kodów, które definiują, jakiego rodzaju odpady mogą zostać wykorzystane do tych prac. Wszystko to materiały neutralne dla środowiska – decyzje nie obejmują niczego, co mogłoby stwarzać zagrożenie dla ludzi, przyrody, gleby, wód podziemnych.

- Z informacji, jakie do mnie docierają, wynika, że do Czernikowic są zwożone odpady spoza dozwolonego zestawu kodów – mówi wójt Andrzej Pyrz. – Aby to sprawdzić, nasi pracownicy udali się na miejsce i pobrali próbki. Zawiadomiliśmy też WIOŚ.

Gmina nie ogląda się na WIOŚ

Sparzywszy się raz na przekopywaniu żwirowni za nieistniejącymi beczkami, WIOŚ uznał zawiadomienie za bezzasadne i nie przyjechał. Gmina jednak nadal monitorowała sytuację i w miarę zwożenia kolejny ton odpadów do Czernikowic pobierała próbki. Problem polega na tym, że samorząd nie ma laboratorium, które mogłoby je zbadać.

- Oceniając okiem laika, to nie są odpady, na które właściciel żwirowiska ma zezwolenie – mówi wójt Andrzej Pyrz. – Znajdują się tam drobiny zmielonego plastiku, drutów miedzianych i inne rzeczy, których nie powinno być. W związku z zaistniałą sytuacją po raz trzeci powiadomiliśmy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Legnicy, jako instytucję najbardziej kompetentną do przeprowadzenia kontroli i pobrania próbek, Wydział do Zwalczania Przestępczości Środowiskowej WIOŚ we Wrocławiu, Starostwo Powiatowe w Legnicy, marszałka Dolnego Śląska, Komendę Miejską Policji w Legnicy, Komisariat Policji w Chojnowie, Okręgowy Urząd Górniczy we Wrocławiu, Inspekcję Transportu Drogowego. Zwróciliśmy się też do firmy, od której pochodzą materiały zwożone do wyrobiska, o informację o pochodzeniu tych odpadów. Wyłączając policję i marszałka, którzy zareagowali, sprawa rozwija się opornie, więc powiadomiłem dodatkowo Prokuraturę Rejonową w Złotoryi o możliwości popełnienia przestępstwa w zakresie nielegalnego składowania odpadów.

Władze gminy Chojnów są zdeterminowane, aby nie dopuścić do skażenia środowiska. Wobec opieszałości bardziej kompetentnych organów, nawiązały kontakt z laboratorium, które na koszt gminy przebada próbki. Wójt przypuszcza, że poza badaniem morfologicznym niezbędna może być też opinia biegłego z zakresu geologii lub gleboznawstwa.

- Jesteśmy w kontakcie z właścicielem żwirowni. Prosiliśmy go, by na czas wyjaśnienia wątpliwości zaprzestał prac przy rekultywacji. On utrzymuje, że nie robi nic nielegalnego – mówi Andrzej Pyrz. – Chcemy żyć w czystym środowisku. Jeśli pada podejrzenie, że ludziom albo przyrodzie zagraża jakieś niebezpieczeństwo, to ja jako wójt i mieszkaniec tej gminy nie mogę bezczynnie czekać, co się stanie – dodaje wójt.

Oględziny wypadły niepokojąco

Jak informuje Barbara Lawera, rzeczniczka prasowa WIOŚ we Wrocławiu, Wydział do Zwalczania Przestępczości Środowiskowej nie zlekceważył zgłoszeń. Ma zaplanowane działania na terenie Czernikowic. Nieoficjalnie wiemy, że drony, które wczoraj latały nad żwirowiskiem, fotografując teren i samochody z odpadami, to część tej operacji. Zbierane są dowody potencjalnego przestępstwa.

Choć 31 stycznia beczek z toksynami ma terenie żwirowni nie znaleziono, oględziny wypadły niepokojąco. – Inspektorzy WIOŚ we Wrocławiu stwierdzili zmagazynowanie odpadów, które budziły wątpliwość co do kodu odpadu deklarowanego przez pracowników spółki – potwierdza obawy wójta Barbara Lawera. -W związku z powyższym oraz pismem wójta gminy Chojnów prowadzone są działania z art. 10b ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska.

Kom. Jagoda Ekiert, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Legnicy: – Na obecnym etapie nasze działania mają przede wszystkim charakter prewencyjny. Jesteśmy w stałym kontakcie z gminą. Policjanci z ruchu drogowego kontrolują samochody ciężarowe pod kątem przewożonych odpadów. Powiadomiliśmy Inspekcję Transportu Drogowego, aby wspomogła naszych funkcjonariuszy.

Dywersja i sabotaż?

Teren żwirowni w Czernikowicach należy do spółki Ameba Recykling spod Sycowa. Adam Kopyra – jej prezes i właściciel – deklaruje: -Ja się nie boję, bo nie mam niczego do ukrycia.

Zapewnia, że do rekultywacji używa wyłącznie gruzu betonowego, ziemi i piasku, zgodnie z decyzjami starosty i marszałka. Zmielony plastik i inne zagrażające środowisku materiały zostały mu, jak przekonuje, podrzucone.

Ale jakim cudem ktoś mógłby niepostrzeżenie wjechać z setkami ton tego rodzaju odpadów do żwirowni pilnowanej przez dozorcę?

To pytanie stawia w kręgu podejrzeń lubińską spółkę jako oficjalnego dostawcę materiału do rekultywacji wyrobiska w Czernikowicach. Adam Kopyra mówi, że przezornie nie podpisywał umowy z innymi firmami, aby w razie problemów nie obrzucały się wzajemnie oskarżeniami. Nie udało nam się wczoraj porozmawiać na ten temat z prezesem spółki z Lubina. Na podany w sekretariacie adres wysłaliśmy mejl, zaznaczając, że sprawa jest pilna: „Proszę o informację, jakiego rodzaju odpady przekazujecie do rekultywacji wyrobiska w Czernikowicach. I dlaczego, Państwa zdaniem, w transportach docierających na miejsce są odnajdywane kawałki plastików czy gum, których nie powinno tam być?”. Odpowiedź nie nadeszła.

Sprawdzaliśmy również informację od okolicznych mieszkańców, że zanim odpady z Lubina trafią do Czernikowic są mielone i mieszane w bazie firmy Remondis w Polkowicach. – Kategorycznie nie mamy nic wspólnego z tą sprawą – oświadcza Piotr Tokarski, rzecznik spółek z grupy Remondis Polska. – Nigdy nie robiliśmy niczego wbrew prawu. Nasze samochody nawet nie jeżdżą przez gminę Chojnów.

Nękanie i zastraszanie?

Adam Kopyra mówi, że odkąd kupił żwirownię w Czernikowicach, jest razem ze swymi pracownikami nachodzony i nękany. W branży śmieciowej działa od lat dziewięćdziesiątych, ale z taką agresją nigdy wcześniej się nie zetknął. – Ktoś bardzo chce mnie z tego terenu wyrzucić. Jakbym przeszkodził mu w interesach – opowiada. – Od kilku dni dostaję pogróżki. Straszą, że mnie zabiją. Że jak się do piątku nie wyniosę, to mnie spalą.

Opowieść o groźbach potwierdza pracownik Ameba Recykling. On ze słów dręczyciela zrozumiał, że przedsiębiorca mógłby kupić sobie spokój za ponad 50 tysięcy złotych. Adam Kopyra uznał, że sprawy zaszły za daleko – wczoraj pojechał do Prokuratury Rejonowej w Złotoryi złożyć zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa polegającego na nękaniu i zastraszaniu.

FOT. MATERIAŁY PRZEKAZANE PRZEZ CZYTELNIKA

 

    Drukuj       Email

1 komentarz

  1. Tomek z Wawy pisze:

    Czy to jest prawda ,że Arkadiusz Lewandowski pełnomocnik wójta Andrzeja Pyrz jest wielokrotnie karanym przestępcą działającym w zorganizowanych grupach przestępczych na terenie Dolnego Śląska ?
    W oświadczeniu majątkowym wójta Andrzeja Pyrz wykazany jest znaczny majątek, drogie mieszkanie , domy , znaczna kwota oszczędności . Jakie powiązania ma Wójt Gminy Chojnów Andrzej Pyrz z Arkadiuszem Lewandowskim ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

SONY DSC

Deszcz nie popsuł święta mieszkańcom Złotoryi

Read More →