Do legnickiego Sądu Okręgowego trafił wniosek o umorzenie postępowania w sprawie Wiktora R., który rok temu w mieszkaniu przy ul. Struga w Legnicy zabił nożem 37-letnią Ukrainkę, ciężko ranił jej 14-letnią córkę i pokaleczył sąsiadkę, która przybiegła z pomocą. W związku z niepoczytalnością sprawcy, w ramach środka zapobiegawczego prokuratura wnioskuje o umieszczenie go na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego oraz zastosowanie terapii uzależnień.
Wniosek prokuratury jest oparty na opinii biegłych psychiatrów, że w chwili zbrodni sprawca był niepoczytalny.
Budynek, w którym doszło do zabójstwa, to hotel pracowniczy. Jeden z pokoi zajmowała pani Wiktoria z córką i synem. 16 kwietnia 2023 r. po północy chłopak wyszedł z domu do cerkwi prawosławnej i nie zamknął na klucz drzwi wejściowych do pokoju. Wiktor R. wślizgnął się przez nie do środka. Wziął z kuchni nóż. Z dużą siłą zadał nim 37-latce kilkanaście ciosów w różne części ciała. Kobieta próbowała się zasłaniać przed nożem. Rany na jej kończynach biegły z zakresu medycyny sądowej określił jako obrażenia obronne.
- Za bezpośrednią przyczynę nagłej i gwałtownej śmierci denatki uznano rany kłute szyi, klatki piersiowej z przekłuciem płuc, rany aorty, rany prawej tętnicy płucnej i rany prawego oskrzela, prowadzące do zachłystnięcia się krwią i do wykrwawienia – referuje opinię biegłego prokurator Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Gdy Wiktor R. przestał zadawać ciosy pani Wiktorii, tym samym nożem zaatakował jej 14-letnią córkę Weronikę. Spowodował u niej rany kłute w okolicy nadobojczykowej, tak z prawej, jak z lewej strony.
- To była rana drążąca do jamy opłucnej. Doszło do dużej utraty krwi, ostrej niewydolności układu krążenia i układu oddechowego – mówi prokurator Liliana Łukasiewicz. – Biegły zakwalifikował te obrażenia jako ciężkie uszkodzenie ciała i chorobę realnie zagrażającą życiu.
Dziewczynce uratowała mieszkająca w tym samym hotelu pani Halyna, która usłyszała jej krzyk i przybiegła z pomocą. Wiktor R. rzucił się także na nią, doprowadzając do rany kłutej łokcia.
- Choć obrażenia pani Halyny były zakwalifikowane jako lekkie, ścigane z oskarżenia prywatnego, ze względu na ważny inters społeczny także one zostały objęte postępowaniem prokuratora – dodaje pani rzecznik.
Policja wezwana przez m.in. dziewczynkę i inne osoby zatrzymała Wiktora R. nieopodal hotelu robotniczego. Wciąż miał w zakrwawionych rękach nóż.
Wiktor R. w przeszłości odsiadywał wyrok 3 i pół roku pozbawienia wolności za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Stawał też przed sądem za znęcanie się nad matką i bratem, znieważenie funkcjonariuszki policji w czasie czynności służbowych i kradzież. Głośno było o nim w 2012 roku, kiedy podczas włamania do jednego z domów został zaskoczony przez właściciela. W czasie szarpaniny, gospodarz ugodził włamywacza nożem w okolice brzucha i klatki piersiowej. Obezwładnionego, oddał w ręce policji. Włamywacz trafił na stół operacyjny, a tydzień później samowolnie, nie pytając lekarzy, opuścił szpital i ukrywał się przed organami ścigania.
- Po zatrzymaniu Wiktor R. w ogóle nie chciał nawiązać kontaktu – opowiada prokurator Liliana Łukasiewcz. - Przy drugim przesłuchaniu nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. Gdy w lutym br był przesłuchiwany po raz kolejny, też się nie przyznał, ale powiedział, że się musiał bronić. Nie potrafił doprecyzować przed kim, dlaczego i dlaczego wziął z kuchni nóż. Powstały wątpliwości co do jego poczytalności, bo w momencie zatrzymania był trzeźwy a w jego krwi nie stwierdzono środków psychoaktywnych. Na wniosek biegłych został poddany 8-tygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Stwierdzono, że nie jest upośledzony umysłowo, ma sprawność intelektualną w granicach normy, ale odkryto również, że Wiktor R. jest uzależniony od narkotyków, głównie od amfetaminy i THC, ale również od metamfetaminy , ecstasy, dopalaczy i dodatkowo od alkoholu.
Według biegłych uzależnienie Wiktora R. trwa od okresu, kiedy był nastolatkiem, praktycznie prawie 20 lat.
- Biegli stwierdzili u niego chorobę psychiczną w formie psychozy, pod postacią zaburzeń schizoaktywnych typu maniakalnego – mówi prokurator Liliana Łukasiewicz. – Chorobę zdiagnozowano u niego już w 2018 roku, kiedy Wiktor R. przebywał od 3 lat w zakładzie karnym. Z tego powodu procesy myślowe były zniesione i – jak stwierdzili biegli – w momencie popełnienia czynu pan był niepoczytalny. Zatem miał zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem. Taka osoba zgodnie z polskim prawem karnym nie popełnia przestępstwa, natomiast istnieje potrzeba ustalenia, czy istnieje potrzeba zastosowania środka zabezpieczającego.