Szymon Ruczyński – szesnastolatek z Hajnówki – po raz trzeci wygrał Legnicką Akademię Filmową. Zrobił lalkowy film z antywojennym przesłaniem o snajperze, który zamiast strzelać do ludzi nabojami wypisuje na bloku hasło “Stop”. I miejsce w grupie dzieci od 11 do 13 lat zdobyła animacja Michała Kotwicy. W najsilniej obsadzonej w tym roku kategorii 14-17 lat jurorzy przyznali zwycięstwo ex aequo filmom Marty Grzegorzek oraz Urszuli Taraszko. Weronika Szyma zdobyła I miejsce w kategorii powyżej 18 lat.
Podczas gali i w rozmowach po wręczeniu nagród jurorzy ( reżyser u scenarzysta Aniela Lubieniecka, krytyk filmowy Anita Piotrowska oraz Filip Kozłowski – dyrektor programowy Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych Animator) podkreślali szczególnie wysoki poziom animacji stworzonych podczas 10 dni 24.Letniej Akademii Filmowej. Podczas warsztatów prowadzonych m.in. przez Stanisława Lenartowicza, Anitę Kwiatkowską-Naqui, Izumi Yoshida czy Juliana Zawiszę (pomysłodawcę LAF-u) powstało ponad 30 filmów. Po raz pierwszy zostały publicznie zaprezentowane w sobotę w kinie Piast, ale – jak obiecują organizatorzy: Legnickie Centrum Kultury – niebawem wszystkie będzie można obejrzeć na kanale YouTube.pl.
Szymon Ruczyński zrobił lalkowy “Krzyk” – narracyjnie nie tak ciekawy jak jego animacje z poprzednich lat, ale od strony plastycznej perfekcyjny i piękny. Szesnastolatek z Hajnówki dowiódł absolutnie niezwykłej u tak młodego człowieka wrażliwości estetycznej i biegłości w operowaniu filmowymi środkami wyrazu (zwłaszcza światłem, misternie budującym nastrój grozy w jego krótkiej etiudzie).
Filmu “Tiger” zrobionego przez Weronikę Szymę nie pokazano na “Gali” – z niecierpliwością czekamy na obiecaną możliwość obejrzenia go w internecie.
Marta Grzegorek z Kobyłki (I miejsce w kat. 14-17 lat) zdecydowała się na bardzo efektowną, choć arcytrudną, technikę rysowania pastelami bezpośrednio pod kamerą. Jej “Aviator” to urocza miniatura o uskrzydlającej potędze marzeń – optymistyczna, poetycka opowieść o pingwinie, który tak pragnie latać, że z wyciągniętymi skrzydłami staje na skraju lodowego klifu i skacze w przepaść. Jak inne filmy Marty (wszystkie zdobywały nagrody w poprzednich edycjach LAF-u) od strony formalnej “Aviator” wyróżnia się przede wszystkim elegancką, subtelną powściągliwością w obrazowaniu. Autorka unika dosłowności, dlatego w finale zamiast szybującego w powietrzu pingwina widzimy zaledwie cień przesuwający się po brzuszkach reszty stada.
Nagrodzona I miejscem ex aeuquo razem z Martą Grzegorek Urszula Taraszka zrobiła film “Delihon urbicum”. Tytuł to łacińska nazwa najpopularniejszej z jaskółek – jaskółki oknówki. Wyciągniętego z gniazda przedstawiciela tego gatunku młodziutka autorka uczyniła bohaterem swej animacji – niepokojącej i niejednoznacznej. Film, który zaczyna się jak banalna historyjka o ratowaniu zwierząt, wieńczy makabryczny obraz zalanych krwią rąk i spoczywającego w nich martwego ptaka. Ładne kadry i niepokojący klimat – to zostaje po projekcji.
W grupie twórców w wieku 14-17 lat II miejsce zdobyła animowana pochwała harcerskiego życia autorstwa Mateusza Sylwanta (“O czym szumią fale”), a III – zabawny, przewrotnie ironiczny film Kacpra Olszewskiego “Abi” o autystycznym potworze i Baltazarze, który niespodziewanie wdarł się do jego życia.
W kategorii 11-13 lat niepokonany okazał się Michał Kotwica z Wrocławia. Jego “Człowiek” w cierpki sposób komentuje wpływ gatunku homo sapiens na przyszłość naszej planety. II miejsce jury przyznało lalkowemu filmowi “Chwile z mamą” Konstancji Taraszki, a III – animacji “Na fali” Magdaleny Sieradzkiej.
Ze specjalną nagrodą od łódzkiego studnia SeMaFor Technical Solutions – profesjonalną lalką do animowania – wróciła do Warszawy Helena Stańczyk. Zrobiła podczas LAF-u aż trzy filmy, jeden lepszy do drugiego. Podbiła Legnicę kreatywnością i poczuciem humoru.
FOT. PIOTR KANIKOWSKI