W ciągu zaledwie dwóch dni z pięciu samochodów zaparkowanych w różnych miejscach Jawora zniknęły wkłady lusterek. Wśród okradzionych pojazdów były Mercedesy, BMW i Audi. Łączna wartość skradzionych elementów wyniosła blisko 8 tysięcy złotych. Policjanci kryminalni ustalili, kto stoi za kradzieżami.
Do przestępstw doszło 19 i 20 września. Sprawca
wybierał zaparkowane samochody, a następnie demontował z nich wkłady lusterek. Policjanci z pionu kryminalnego, prowadząc czynności operacyjne, ustalili, że z kradzieżami może mieć związek 27-letni mieszkaniec powiatu jaworskiego.
Mężczyzna na co dzień pracował jako kierowca taksówki. Jak wynika z jego wyjaśnień, podczas wykonywania pracy zwracał uwagę na samochody, które później stawały się celem kradzieży. Najpierw miał „namierzać” wybrane pojazdy, a następnie wracać w ich okolice.
27-latek przyznał policjantom, że nie potrafił racjonalnie wyjaśnić, dlaczego zdecydował się na kradzieże, mimo że miał stałe źródło dochodu. Twierdził również, że w momencie popełniania przestępstw znajdował się pod wpływem alkoholu i środków odurzających.
Po dokonaniu kradzieży mężczyzna miał wyrzucić zabrane wkłady lusterek gdzieś po drodze. Kiedy dowiedział się, że policjanci kryminalni ustalili jego tożsamość i go szukają, sam zgłosił się do komendy.
Podczas przesłuchania 27-latek usłyszał łącznie pięć zarzutów kradzieży. Każdy z nich dotyczył innego samochodu i innej osoby pokrzywdzonej.
Fot. Pexels


Drukuj
Email
No i karuzela kręci się dalej. Przecież cała Legnica wie, że to Sebastian Kowaliński z Zabrzańskiej. Gość ma dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, a i tak wsiada za kółko naćpany metą i zalany alkosem. Kradnie te wkłady lusterek i radary na bezczelnego, a policja rozkłada ręce, bo facet ma „żółte papiery” i leczy się psychiatrycznie, więc dla systemu jest bezkarny. Czy naprawdę musi dojść do tragedii na drodze, żeby ktoś go w końcu odizolował od społeczeństwa?!
Sebastian Kowalinski dalej kradnie radary i wkłady?