agem_popr
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  wiadomości  >  Current Article

Prezes LPGK grozi wolontariuszkom schroniska

Przez   /   14/09/2018  /   No Comments

Wolontariuszki – autorki bloga o schronisku dla zwierząt wytykają pracownikom placówki brak empatii dla psów i ludzi, złośliwość, bezmyślność, arogancję. Po opublikowaniu filmu, na którym agresywny samiec gryzie zamkniętego z nim w boksie staruszka, zareagował Bogusław Graboń, prezes Legnickiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Zagroził… wolontariuszkom “działaniami przewidzianymi prawem”.

Wolontariuszki prowadzą równolegle bloga, na którym opisują to, co zaobserwowały w schronisku przy ul. Ceglanej w Legnicy, i portal adopcyjny, pomagający znaleźć zwierzętom nowy dom. Od lat są skonfliktowane z kierownictwem schroniska i jego załogą. Nagłaśniają zaniedbania, absurdalne zarządzenia lub przypadki niewłaściwego zachowania się pracowników. Pokazują chore i pokaleczone psy jako dowód, że bezdomnym zwierzętom dzieje się krzywda. Za niedostateczny nadzór nad placówką często obrywa się też władzom Legnicy oraz komunalnej spółce LPGK, która jest gospodarzem schroniska.

Malwina Komarnicka, rzeczniczka prasowa spółki LPGK, twierdzi, że zamieszczane na blogu informacje są często niezgodne z rzeczywistością.

- Doceniamy rolę wolontariuszy w schronisku dla zwierząt. Bardzo chętnie przyjmujemy zarówno ich pomoc, jak i krytyczne uwagi, bo jak wszystkim zdarza nam się popełniać błędy. Nie możemy się jednak godzić na bezpodstawne szkalowanie naszych pracowników – mówi Malwina Komarnicka.

“Mimo naszych działań nierzadko spotykamy się z nieuzasadnioną krytyką, a nawet obelgami rzucanymi w stronę pracowników Spółki. Jest nam przykro i dlatego nie możemy przejść obojętnie obok wpisów, które ukazują się na blogu niezależnych wolontariuszek legnickiego schroniska oraz wobec łamania zasad bezpieczeństwa, które obowiązują w schronisku. Chcemy podkreślić, że nigdy na terenie schroniska nie doszło do znęcania się nad zwierzętami i ich głodzenia, ani do jakichkolwiek działań, które wpływałyby na ich bezpieczeństwo i zdrowie. Z przykrością stwierdzamy, że w przypadku nie zaniechania takich oskarżeń oraz obraźliwych sformułowań wobec pracowników schroniska, Spółka będzie zmuszona do podjęcia działań przewidzianych prawem w celu obrony dobrego jej imienia oraz jej pracowników.” – pisze prezes Bogusław Graboń w specjalnym oświadczeniu opublikowanym na stronie Legnickiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Burzę wywołał wpis pt. “Pracownik nie-do-ruszenia…?” opublikowany 10 września na blogu niezależnych wolontariuszek schroniska. Traktuje o dwóch samcach zamkniętych we wspólnym boksie, choć obok była pusta klatka. Z relacji wolontariuszek wynika, że starszy pie (“chudzina, osłabiona chorobą skóry”) był przez ponad dwa tygodnie atakowany przez młodszego, silniejszego i zdziczałego współlokatora. Wolontariusze, którzy widzieli krwawe jatki w boksie 10H, mieli wielokrotnie zgłaszać załodze schroniska takie przypadki, ale problem był ignorowany. Rozdzielenia psów dokonano dopiero 8 września, po tym, jak wolontariuszka nagrała starcie telefonem i przymusiła pracownika do reakcji. Filmik jest dostępny na stronie http://wolontariuszkischroniskolegnica.blogspot.com/ Faktycznie widać na nim, jak silniejszy z psów powala na ziemię staruszka i gryzie go wściekle po głowie. Na blogu są też zdjęcia krwawiących ran na uszach. Negatywnym bohaterem wpisu jest opryskliwy i reagujący niechętnie pracownik schroniska.

Zdaniem Malwiny Komarnickiej ta relacja nie odpowiada prawdzie. – Psy przebywały razem przez dwa tygodnie i w tym czasie nie dochodziło do nimi do aktów agresji – twierdzi rzeczniczka prasowa LPGK. – Zawsze przed umieszczeniem zwierząt we wspólnym boksie wypuszczamy je razem na wybieg i obserwujemy, jak się zachowują. Jeżeli jest ryzyko, że mogłyby zrobić sobie krzywdę, nie łączymy ich w pary. Te dwa tolerowały się wzajemnie. Nagraną na filmie sytuację spowodowała sama wolontariuszka, gdyż głaskała przez kraty tylko jednego z psów. Drugi poczuł się zazdrosny i zareagował agresją.

Klatka obok była pusta, bo trzymano ją na wypadek, gdyby trzeba było przyjąć do schroniska nowego psa.

Malwina Komarnicka nie zgadza się też z zarzutami stawianymi wcześniej przez autorki bloga. Zaprzecza, jakoby kraty malowano, kiedy psy przebywały w boksach i że zwierzęta nie mają zapewnionej właściwej opieki weterynaryjnej. – Do schroniska trafiają zwierzęta w różnym stanie – komentuje zdjęcia kundelków z zaropiałymi oczami, infekcją skórną czy ranami po urazach. – Weterynarz jest przy ul. Ceglanej codziennie od poniedziałku do piątku w godz. 6.45 – 9.45, a w soboty od godz. 8 do 9.  Ponadto cały czas pozostaje pod telefonem, do naszej dyspozycji, gdyby zaszła taka potrzeba.

Wolontariuszki opisały w sierpniu bulwersujący przypadek wydania psa nietrzeźwemu mężczyźnie, który zgłosił się do schroniska. Dla formalności do dokumentacji wpisano dane z dowodu jego trzeźwego kolegi. – Gdy tylko ta informacja dotarła do nas, pojechaliśmy sprawdzić – mówi Malwina Komarnicka. – Faktycznie, pod wskazanym adresem nie znaleźliśmy psa. Pan tłumaczył, że nie miał zamiaru go adoptować i od początku psiak miał trafić do jego znajomego. Zwierzę zostało odebrane i wróciło do schroniska.

Bogusław Graboń podkreśla w swoim oświadczeniu działania podejmowane przez LPGK na rzecz zwierząt. Dzięki aktywności pracowników i wolontariuszy schroniska udaje się – mimo dużej rotacji -znaleźć nowy dom dla praktycznie każdego czworonoga, który trafia na ul. Ceglaną.  “W miarę możliwości finansowych staramy się także poprawiać infrastrukturę, w której żyją zwierzęta. Współpracujemy z osobami odwiedzającymi schronisko i wyprowadzającymi zwierzęta na spacery. Mamy podpisanych ponad 500 porozumień z osobami, które wyprowadzają psy i pozwalają im na nowo zbudować wiarę w człowieka. (…) Udało się nam zrealizować kilka postulatów zgłaszanych przez osoby odwiedzające tę placówkę. Zostały zawieszone tabliczki na boksach, w których mieszkają zwierzęta. Na prośbę osób wyprowadzających psy na spacer, zawieszono dużą tablicę, żeby można było zapisywać kiedy i ile razy został wyprowadzony dany pies. Wydłużono godziny otwarcia schroniska.” – czytamy w oświadczeniu prezesa LPGK.

Choć wszystkim zależy na dobru zwierząt, ton tego pisma – zakończonego groźbą “działań prawnych” – na pewno nie pomoże w budowaniu właściwych relacji pomiędzy schroniskiem a wolontariuszami.

FOT. http://wolontariuszkischroniskolegnica.blogspot.com/

 

 

 

    Drukuj       Email
  • Publikowany: 6 dni temu dnia 14/09/2018
  • Przez:
  • Ostatnio modyfikowany: Wrzesień 14, 2018 @ 7:17 pm
  • W dziale: wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

kurka-021-1024x681

Kto idzie po mandat radnego w Złotoryi (RAPORT)

Read More →