UM_grudzień
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  gospodarka i finanse  >  Current Article

Legnicki pracodawca zalega za pracę w Anglii

Przez   /   29/07/2016  /   8 Comments

Podpisali umowy z firmą Solar Service i przez kilka miesięcy tyrali po 12 godzin piątek świątek przy budowie farmy fotowoltaicznej w Anglii. Wrócili do Polski różnie: w lutym, marcu, kwietniu. Do dziś czekają na zapłatę. Nie mają na życie, na leki dla chorego dziecka; biorą chwilówki, by przetrwać. Tomasz Grochowski, właściciel Solar Service, mówi, że ile mógł, to zapłacił. Na resztę trzeba poczekać.

Firma, dla której ekipa Solar Service jako podwykonawca budowała w Wielkiej Brytanii farmę fotowoltaiczną, splajtowała, nie zapłaciwszy 220 tysięcy funtów za wykonaną robotę. – Przez trzy miesiące w ogóle nie było z nią kontaktu. O tym, że ogłosiła upadłość, dowiedzieliśmy się dopiero w połowie lipca, od pani syndyk, która do nas zadzwoniła z tą informacją – mówi Tomasz Grochowski.

Realizując zlecenie dla Anglików, Solar Service sprowadził z Polski kilkudziesięciu robotników. Rozmawialiśmy z kilkoma.

A. (imię i nazwisko do wiadomości redakcji): – Pierwszy raz pojechałem z Solar Service do Anglii w 2015 roku. Przepracowałem 12 dni. Bałem się, że coś będzie nie tak, bo zabrali moją umowę, jak tylko ją podpisałem. Ale zapłacili, zaraz po moim powrocie przysłali rozliczenie. Dlatego dałem się skusić na drugi wyjazd w lutym 2016 roku. Na miesiąc. Wyszło 385 godzin w pracy, od niedzieli do niedzieli, po 12 godzin dziennie, w polu, w błocie, ponad dwieście kilometrów od baraków, w których nas zakwaterowali. O 10-20 funtów zaliczki trzeba było błagać brygadzistę. Wyłem z bólu, bo zmiażdżyłem sobie palec stalową konstrukcją. Ale zamiast tabletek dostałem radę, by wytrzymać, bo jak zejdzie paznokieć, to przestanie boleć. Sam nożem sobie ściągałem na żywca ten paznokieć. Z ulgą wróciłem do domu. Zabrali mi umowę, tłumacząc, że szef musi coś podpisać, żebym dostał wypłatę.  Część pieniędzy przyszła w dwóch transzach, ale nadal mi wiszą tysiąc funtów. Jak dzwonię, to nie odbierają telefonów. Nie odpisują na mejle.

B. (imię i nazwisko do wiadomości redakcji): – Nie boję się ciężkiej pracy, dwa lata robiłem na budowie, ale czegoś takiego jak w tej firmie jeszcze nie przeżyłem. Nająłem się do pracy w Solar Service od stycznia do marca. Bywało, że dzień pracy trwał i 20 godzin. Wstawało się o czwartej rano, jechało ponad 200 kilometrów w jedną stronę, potem 12-13 godzin harówki i trzygodzinny powrót do baraków.  Proszę sobie wyobrazić w szczerym polu miasteczko z kontenerów na kilkadziesiąt osób, bez bieżącej wody, z psującymi się agregatami prądotwórczymi. Co najmniej raz na tydzień nie można było korzystać z toalety, bo szambo wybijało, więc faceci latali za potrzebą w pole lub czekali aż pojadą do pracy, bo tam były toitoie. Na zapłatę wciąż czekam. Solar Service zgodnie z umową wisi mi jakieś 6 tysięcy złotych.

C. (imię i nazwisko do wiadomości redakcji): – Ostatnią wpłatę miałem w marcu. Dotąd zapłacili mi za pracę jedną trzecią tego, na co się umówiliśmy. Wciąż czekam na około 2 tysiące funtów. Wprawdzie jak wszyscy podpisałem zgodę na pracę ponad normę, ale nie spodziewałem się ani takiej roboty, ani takich warunków zakwaterowania. Cały czas czegoś brakowało: a to toalety, a to wody, a to prądu.

Jacek Osiński (koniecznie każe podać swoje nazwisko): – Zatrudniłem się w połowie stycznia. Miałem problem z uzyskaniem umowy, ale w końcu dali mi ją do ręki. Praca była ciężka. Robiliśmy po 12-13 godzin dziennie. Traktowano nas źle, jak tanią siłę roboczą. 24 kwietnia zjechałem do Polski, ale po świętach jeszcze na 3 tygodnie wróciłem do Anglii, bo potrzebowaliśmy pieniędzy. Solar Serice zalega mi około 4 tysiące funtów. Dla mnie to dużo. Mam chore dziecko. Dzwoniłem, żeby mi zapłacili, bo potrzebuję na leki i na życie, ale w firmie nie odbierają moich telefonów. Musiałem wziąć kredyt. Czekam, choć zdaję sobie sprawę, że bez sądów i podania sprawy do prokuratury się nie obejdzie.

Tomasz Grochowski twierdzi, że opóźnienie w wypłatach to konsekwencja upadłości firmy, dla której Solar Service był podwykonawcą. – Dopóki byliśmy w stanie pokryć te należności z innych źródeł, to tak robiliśmy. Część wypłat przelaliśmy. Deklarujemy, że wszystkim zapłacimy za pracę, choć nie potrafię dzisiaj powiedzieć, kiedy to nastąpi. W miarę jak będą do nas spływały pieniądze z innych realizacji, będziemy regulować swe zobowiązania -mówi Tomasz Grochowski.

O warunkach pracy i zakwaterowania właściciel Solar Service nie chce rozmawiać.

- Warunki były dobre. To nie były baraki. A my sami też tam mieszkaliśmy – zapewnia. – Każdy z zatrudnionych podpisywał też dokumenty o ponadnormatywnym czasie pracy.

Byli pracownicy Solar Service złożyli zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy. Myślą o powiadomieniu prokuratury.

FOT. PIXABAY.COM

 

    Drukuj       Email

8 komentarze

  1. majkel pisze:

    jestem za!! żeby podać do prokuratury pan grochowski to wielki kombinator

    10 srok za ogon prowadzi a wsumie to wszystko jego żona

    Sprzedaż kwiatów zniczy kruszywa wyuz gruzu podstawianie kontenerów
    fajerwerki itp. ttp.

    pan grochowski ma zakaz prowadzenia działalności własnie za długi
    dlatego wszystko stoi na jego żonkę .

    życzę powodzenia w odzyskaniu pieniędzy !

    tam pracuje cała elita kombinatorów

    pseudo loczek grochu łysy itp.
    najwięksi opierda…..cze w w robocie a biednym robotnika nawet szklanki herbaty nie zrobią w mrozie -30 stopni !!1

    powinna wszystkie instytucje się dobrać do dup…

    panowie nie zwlekajcie prokuratura i nic więcej wam nie pomoże . a długów pan grochowski posiada że ohohoho

  2. Krzysztof pisze:

    Też tam pracowałem, cały czas słyszę wymówki a chciałbym odzyskać pieniądze z bratem i znajomymi których namówił na ‘swietna prace’, teraz żałuję. Bardzo prosiłbym o kontakt osoby które zaangazowaly się w sprawę odzyskania zaległych pieniędzy, chciałbym również z wami walczyć. Podaję maila linka_mlody@o2.pl

  3. Poszkodowany pisze:

    Kręcił i zawsze bedzie kręcić, mam znajomych co już oszukiwał w 2011 roku na robotach w Niemczech, z tego co wiem do dzisiaj nie dostali pieniędzy i sytuacja była podobna, że generalny wykonawca ogłosił upadłość.Koleś tworzy obozy pracy, wyciska z ludzi soki, uzależni ich od siebie finansowo, a na koniec rzuci jakiś ochłap.Walczcie ludziska.

  4. DYZIO pisze:

    Jakie były warunki,wiedzą tylko Ci którzy tam byli i pracowali. A jeśli chodzi o kontakt z firmą , to zaczęli odbierać po interwencji redaktora gazety.Pozdrawiam wszystkich poszkodowanych

  5. Marek pisze:

    Warunki nie były złe. Sprawdźcie inne wpisy. Firma Greenswitch Soltion faktycznie ogłosiła upadłość łatwo sprawdzić i był to 100 proc. kapitał angielskich leniuchow. Ze mną zawsze Tomasz się rozliczał ale czasem czekalem. Jak by był oszustem to by z nikim nie rozmawiał a biura już dawno by niebyło. A z pustego nawet Salomon nie naleje…

  6. emigrant pisze:

    Firma, dla której ekipa Solar Service jako podwykonawca budowała w Wielkiej Brytanii …… to tez firma polska. nikt rozumny nie pracuje dla Polaka w Anglii, chyba ze polska firma płaci z góry. Ze 100% pewnością mozna powiedzieć ze polski pracodawca w Anglii jest oszustem i złodziejem.

  7. marcin pisze:

    W KOŃCU PRZYSZŁA KRYSKA NA MATYSKA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

chile1

W Chile doceniają inwestycje KGHM

Read More →