googmorning
Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  wiadomości  >  Current Article

Dlaczego Galiński ryje pod działką przy ul. Basztowa 4?

Przez   /   26/04/2018  /   2 Comments

Na początku czerwca władze Złotoryi planują rozstrzygnąć przetarg na sprzedaż jednej z najatrakcyjniejszych działek budowlanych w mieście.  Grzegorz Galiński – łodzianin, przedstawiający się złotoryjanom jako kandydat na ich burmistrza – nie szczędzi wysiłków, aby storpedować te plany.  Dziś przejechał 600 kilometrów, by na sesji przekonać radnych do wstrzymania przetargu.  Srogo się zawiódł.

Działka leży w ścisłym centrum miasta, przy deptaku zawsze pełnym ludzi, tuż obok wejścia na Rynek. Ma burzliwą historię. W roku 2004 w ramach wieczystej dzierżawy dostała się w ręce złotoryjskiego piekarza Grzegorza Barana, który próbował wybudować na niej okazałą trzykondygnacyjną kamienicę.  Przyszło mu zmagać się z proboszczem Stanisławem Śmigielskim, który po sąsiedzku wzniósł plebanię naruszającą granice działek, i poprzednim burmistrzem Ireneuszem Żurawskim, żywiącym do piekarza szereg urazów.  Zbyt wiele kłód rzuconych pod nogi sprawiło, że mimo starań Baran nie zdołał w wyznaczonym terminie rozpocząć inwestycji. Wykorzystując to jako pretekst, w 2010 roku władze miasta pozbawiły go sądownie praw do wieczystej dzierżawy.

Od tego czasu działka stała nieużytkowana, pusta, bez inwestora. Stanowiła szpetną szczerbę w zwartej zabytkowej zabudowie ulicy Basztowej. Dopiero następca Żurawskiego, burmistrz Robert Pawłowski podjął próbę wystawienia jej na przetarg, ale cena wywoławcza (301 tys. zł) okazała się za wysoka. Także dla Grzegorza Barana, który – jak liczono w ratuszu – mając gotowy projekt sprzed 10 lat zechce wykorzystać szansę, by go zrealizować.

Na początku kwietnia burmistrz ogłosił nowy przetarg. Obniżył cenę za nieruchomość do 190 tys. zł, ale jednocześnie wymaga, by inwestor w ciągu 12 miesięcy od podpisania umowy przystąpił do zabudowy działki. Jeśli tego nie zrobi, albo nie dokończy budowy w ciągu 5 lat, miasto odkupi od niego działkę za te same pieniądze.

Tu do akcji wkroczył mieszkaniec Łodzi Grzegorz Galiński – pełnomocnik firmy montującej okna, aktywny uczestnik internetowych dyskusji wokół złotoryjskich spraw, tytułujący się od co najmniej 5 lat kandydatem na burmistrza “stolicy polskiego złota”.  Stary zatarg z Ireneuszem Żurawskim i nowszy z Robertem Pawłowskim zbliżyły go z Grzegorzem Baranem, który od czasu awantury o działkę przy ul. Basztowej pozostaje w konflikcie z urzędem miasta.  Galiński zaczął na różnych internetowych forach przekonywać, że wystawiona na przetarg nieruchomość  (po pierwsze) ma niepewny status prawny, (po drugie) ze względu na sąsiedztwo parafialnej samowoli budowlanej nie nadaje się do zabudowy.  Używając dokumentów z archiwum Barana, straszy potencjalnych inwestorów, że składając ofertę władują się na minę. Dwoi się i troi, by nikt nie przystąpił do przetargu.

Dlaczego?

-Bo nie lubię bezprawia – odpowiada Grzegorz Galiński. Jego zdaniem, burmistrz Złotoryi oszukuje potencjalnych inwestorów ukrywając przed nimi wady wystawionej do przetargu działki. To dlatego Galiński wstał w środku nocy, wsiadł w samochód i przejechał 300 kilometrów (w jedną stronę) specjalnie po to, by w sprawie nieruchomości przy ul. Basztowej 4 przemówić na sesji rady miejskiej. Twierdzi, że był umówiony z przewodniczącą Ewą Miarą oraz radnymi Dariuszem Doboszem i Andrzejem Kocyłą, którzy obiecali mu udzielić głosu. Chciał, aby rada… wstrzymała procedurę przetargową (choć nie leży to w jej kompetencjach).

Cała dzisiejsza eskapada łodzianina poszła na marne. Jeszcze zanim wypowiedział słowo, złotoryjscy radni uznali, że potrzebują czasu na przeanalizowanie przekazanych im przez Galińskiego papierów, w związku z czym nie ma o czym gadać i – jakby chciał – serdecznie zapraszają go za miesiąc, na którąś z komisji. Grzegorz Galiński oponował. Straszył, że za miesiąc będzie już po przetargu, a wtedy to na nich spadnie odpowiedzialność za niechybny sądowy konflikt z nabywcą działki przy u;. Basztowej. Radni okazali się niestrachliwi. Galiński nikogo nie przekonał i musiał wracać do Łodzi z niczym.

- Wszystko jest jawne, niczego nie ukrywamy, a zarzuty Grzegorza Galińskiego są absurdalne i bezpodstawne – mówi burmistrz Robert Pawłowski.

W kwestii własności działki przy ul. Basztowej 8 lat temu prawomocnie wypowiedział się sąd, uznając wyłączne prawo miasta do tej nieruchomości. Również dywagacje, jakoby działka nie nadawała się do przeprowadzenia inwestycji, nie mają nic wspólnego z prawdą. Stoją w sprzeczności z wielokrotnie powtarzanymi publicznie deklaracjami Grzegorza Barana. Piekarz twierdził przecież, że zanim miasto odebrało mu działkę miał gotowy zatwierdzony projekt budynku, że przeprojektował go, aby ominąć kolizję z samowolę budowlaną parafii, że na tej podstawie w 2009 roku wystąpił do starostwa o pozwolenie na budowę i że gdyby nie złośliwość burmistrza Żurawskiego przy ul. Basztowej 4 dawno stałaby piękna kamienica.

Co więcej,  Grzegorz Galiński utrzymuje, że odkupił od Grzegorza Barana projekt budowlany. Gdy miasto wyraziło zainteresowanie tym dokumentem, zaoferował gotowość jego odsprzedania za 90 tysięcy złotych. Spora cena jak za papier, którym można sobie…. hm, jeśliby rzeczywiście działka nie nadawała się pod budowę, jak upiera się łodzianin.

Gdy drażę temat, Galiński opowiada, że… szukał sponsora dla Basztowej i że znalazł jednego. Jak twierdzi łodzianin, ów tajemniczy inwestor jest gotów kupić działkę za każdą cenę i przystąpić do inwestycji natychmiast po tym, jak zostanie rozebrany dach plebanii, naruszający granice działek.

- Kiedy zostanę burmistrzem, w kilka miesięcy doprowadzę do rozebrania plebanii. Wtedy mój inwestor będzie mógł natychmiast wybudować kamienicę przy ul. Basztowej – otwartym tekstem ujawnia swe plany Grzegorz Galiński.

Według Roberta Pawłowskiego, taki może być ukryty cel misji łodzianina. Burmistrz nie wyklucza, że w całym tym zamieszaniu chodzi wyłącznie o odstraszenie innych inwestorów i doprowadzenie do tego, by działka dostała się w ręce tajemniczego sponsora, którego dla złotoryjan “załatwił”, “skombinował” Grzegorz Galiński.

FOT. PIXABAY.COM

    Drukuj       Email
  • Publikowany: 83 dni temu dnia 26/04/2018
  • Przez:
  • Ostatnio modyfikowany: Maj 30, 2018 @ 10:14 am
  • W dziale: wiadomości

2 komentarze

  1. lustrator pisze:

    przeczytalem.Jak w banku to moze byc dzieło zycia takie burmistrzowanie mistrza galinskiego.Parapety z tektury to jednak jeszcze nie TO.

  2. lustrator pisze:

    nie czytalem ale zgaduje z tytułu.Wlasnie dlatego chce zostac burmistrzem zlotoryji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


* Wymagany

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You might also like...

pobrany plik

Moje trzy grosze. Konsultacje z przymrużeniem oka

Read More →